Dziennik Gazeta Prawana logo

Czarujący renifer Niko ratuje magię Świąt

25 listopada 2009, 15:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kadr z animacji  quot;Renifer Niko ratuje święta quot;
Kadr z animacji quot;Renifer Niko ratuje święta quot;/Inne
Spokojna opowieść dla dzieci, ciepła i magiczna, z klarowną historią osadzoną w świątecznych klimatach i fenomenalnym polskim dubbingiem - czego chcieć więcej od bożonarodzeniowej animacji? Taka jest historia "Renifer Niko ratuje święta". Od 27 listopada w polskich kinach.

(aka "Niko - Lentajan poika")
Finlandia/Dania/Niemcy/Irlandia 2008; reżyseria: Michael Hegner, Kari Juusonen; dystrybucja: Kino Świat; czas: 80 min; Premiera: 27 listopada; Ocena 4/6



Brodaty jegomość w czerwonej czapce rozdaje cuksy, a nasze ulice upstrzone są kolorowymi światełkami i ta dziwna dzwoneczkowa muzyka w domach towarowych, a na ekranach „Renifer Niko ratuje święta”...Hmmm, no tak, jest listopad, mamy Boże Narodzenie.

Niektórzy z nas dostają szału i niewytłumaczalnych napadów furii widząc co roku te wspaniałości świąteczne włażące swymi buciorami w nasze spokojne życie, innych ogarnia błogi spokój więc rozkoszują się tym cudownym czasem, a jeszcze innych atakuje szał zakupów i panika przed rodzinnymi spotkaniami. Tak czy inaczej, nie da się tego szaleństwa ominąć lub nie zauważyć.

Podobne zabiegi przed bożonarodzeniowe zaczynają być widoczne i w kinach. Nie dalej niż tydzień temu otrzymaliśmy animowaną „Opowieść wigilijną” według Dickensa, zrealizowaną w sposób spektakularny w 2D i w 3D z napisami i z dubbingiem, dostępną na każde możliwe sposoby, wyświetlaną od rana do późnej nocy. W tym tygodniu do bożonarodzeniowej konkurencji dołączył renifer Niko, który ratuje święta. I możnaby się spodziewać kolejnej super hiper najdroższej w historii świata produkcji filmowej zza Oceanu z obsadą wartą kilkadziesiąt milionów dolarów. Na całe nasze świąteczne szczęście tak nie jest.

Jest za to przyjemna, spokojna opowieść dla dzieci, w której nie zobaczymy nadmiernej przemocy i nie usłyszymy prawie wulgarnego podwórkowego młodzieżowego języka. Ta europejska produkcja zaskakuje swoim ciepłem i magią, która kiedyś była obecna w produkcjach Disneya. I na takie bajki dzieci mają ochotę, przynajmniej te najmłodsze (wiem, bo byłem w kinie z jednym z nich). Wszystko jest wspaniale i przejrzyście opowiedziane, animacje do bólu tradycyjne, lecz idealnie wpasowane w świąteczną historię, a polski dubbing już tradycyjnie fenomenalny. Tym razem przede wszystkim dzieki perfekcyjnym rolom Piotra Fronczewskiego, Jarosława Boberka i Jasia Rotowskiego.

Historia upartego renifera, Niko który poszukuje swojego ojca w śnieżnych zakątkach Laponii została doceniona i nagrodzona na kilku europejskich festiwalach filmowych dla dzieci, a do tego jest przyjemną odskocznią od nowoczesnych superprodukcji i nachalnych, atakujących nas świątecznych bilboardów z fałszywymi Mikołajami, bo ten prawdziwy jest daleko na północy i występuje w Reniferze Niko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj