Obraz powstał na podstawie autobiografii Erica Lomaksa pod tym samym tytułem. Pisarz walczył w szeregach brytyjskiej armii podczas II wojny światowej. Pojmany przez Japończyków trafił do obozu jenieckiego gdzie musiał pracować przy budowie linii kolejowej. Oskarżono go o szpiegostwo i poddawano torturom. Lomax po pięćdziesięciu latach dowiedział się, że jego oprawca wciąż żyje, postanowił spotkać się z nim.

– "The Railway Man" to nie film dla cyników. Tych znuży historia, w której honor, miłość i przebaczenie odgrywają główne role. Natomiast miłośnicy kina konwencjonalnej narracji, które skupia się na treści, atrakcyjnym stylu i aktorstwie, będą bardzo usatysfakcjonowani. Firth i Kidman wypadają bardzo przekonywająco: zarówno ekranowa relacja bohaterów, jak ich osobne dylematy mają w sobie wiarygodność pozbawioną tanich prób nabierania emocji widza. Choć z tajemniczych przyczyn trzymają się znacznie lepiej niż reszta swoich filmowych równolatków. Magia kina czy stres, który odmładza?... Uwaga na boku: Kidman prześlicznie wygląda bez napompowanych ust i wymyślnej fryzury, w wyciągniętym swetrze i bez makijażu – pisze Anna Tatarska w Stopklatce.

Oprócz Firtha i Kidman w obsadzie znaleźli się również Stellan Skarsgard, Jeremy Irvine oraz Hiroyuki Sanada. Za reżyserię odpowiada Jonathan Teplitzky, scenariusz napisał Frank Cottrell Boyce. "The Railway Man" do kin trafi w styczniu 2014 roku.

http://youtu.be/bbS_dYEwf2M