Historia miłosna ma u Dridiego dwa wymiary, bowiem kobieta w trakcie wyprawy poznaje porucznika Antoine’a Chauveta (Guillaume Canet), przystojnego oficera, którego spośród stacjonujących w Afryce żołnierzy francuskich wyróżnia wręcz staroświecka szlachetność. A więc Marie (Marion Cotillard) rozdarta jest pomiędzy gasnącym w pustynnych piaskach uczuciem do zaginionego Billa a rodzącą się namiętnością. Mordercza piesza wyprawa przez Saharę, na końcu której czekać ma, choć okupiona bólem straty, miłość, przywołuje echa "Pod osłoną nieba" czy "Angielskiego pacjenta". Jednak nie ma siły oddziaływania żadnego z tych filmów.

Obrazowi Karima Dridiego brakuje i prawdziwej, romantycznej pasji, i przygodowego zacięcia. Mimo znakomitych zdjęć Antoine’a Monoda to kino bezbarwne, wtórne. Dridi wplata do "Nieba nad Saharą" wątek polityczny – cała intryga ukazana jest na tle konfliktu między Francuzami a berberyjskim ludem Tuaregów. Ale i ta otoczka nie nadaje filmowi szczerości. Historia wydaje się oderwana od rzeczywistości, bohaterowie są niemal baśniowymi typami, a rozgrzana słońcem pustynia jedynie pocztówkowym widoczkiem.

NIEBO NAD SAHARĄ | Francja 2009 | reżyseria: Karim Dridi | dystrybucja: Kino Świat | czas: 98 min