Dziennik.plFilm

Czwartek, 24 maja 2012

Imieniny: Joanny, Marii, Zuzanny

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 24°C

Zakazany owoc

2007-11-19 | Ostatnia aktualizacja: 17:57 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Klasztor. Pan Vig i zakonnica" opowiada o spotkaniu dwóch światów: starości i młodości, duńskiej depresji i rosyjskiej witalności, sacrum i profanum.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wielki węgierski pisarz Sándor Márai po śmierci ukochanej żony notował w "Dzienniku": "Przerażenie, jak będę spędzał czas, czym wypełnię pozostałą część życia?". To samo pytanie zadawał sobie zapewne sędziwy Vig, tytułowy bohater dokumentu Pernille Rose Gronkjaer. Przecież jeszcze na dobre nie zaczął żyć, a już wszystko się kończy. Vig wygląda jak starzec Zosima z "Braci Karamazow". Ma długą siwą brodę, przenikliwe bystre spojrzenie, nosi futrzaną czapę nawet w największe upały. Młody, przystojny chłopak z sepiowych fotografii w rodzinnym albumie jest dzisiaj samotny i opuszczony, ma ponad 80 lat, 100 kompleksów, dziwactw i marzeń.

Vig ma także wielkopański i ekscentryczny gest. Chce, by w zrujnowanym zamku, w którym mieszka, powstał prawosławny kościół. Ale kiedy po zgodzie patriarchy Rosyjskiej Cerkwi do Danii, na czele całej wesołej ekipy, przyjedzie rezolutna i pewna swoich racji prawosławna siostra Ambrosija, od razu będzie wiadomo, że na święty spokój, boski czy świecki, Vig raczej nie będzie mógł liczyć. Uparta i uśmiechnięta zakonnica zderzy się bowiem z krnąbrnym i złośliwym staruszkiem mizantropem. W końcu jednak ona odnajdzie w nim jasność i dobroć; a on zrozumie, że świętość to nie tylko klęcznik i modlitwa.

Wielokrotnie nagradzany dokument Gronkjaer (Amsterdam, Sundance, Grand Prix Planete Doc Review) ma wszystkie cechy wspaniałego kina: wyrazistych, zapadających w pamięć bohaterów i atrakcyjną historię. Czasami jest gorzki i ironiczny, najczęściej jednak wzruszający. Na taki efekt w dokumencie pracuje się bardzo długo. Istotnie, młoda reżyserka spędziła z bohaterami sześć lat. Udało się wspaniale pokazać, że każda zmarszczka charakteru Viga wynikała tylko z jego pomarszczonej przeszłości. Najbardziej przejmujące w filmie są wyznania, w których bohater mówi, że - poza ojcem - nikogo nie kochał. Miłość to dla niego tylko słowo.

Twarde i nieprzyjemne, oznaczające dziwny, zakazany owoc, którego zawsze bał się zerwać. Dzisiaj jest dla niego robaczywy, ma smak rozczarowania. Vig mówi o samotności, wybrakowaniu, ale zaraz potem z czułością przywołuje małe kotki, albo - pociesznie kiwając głową - próbuje zrozumieć abstrakcyjny świat i abstrakcyjne pomysły wesołej zakonnicy. Dlatego kiedy w finale filmu, bardzo ostrożnie, Vig jednak się uśmiecha, czujemy, że pomimo wszystkich deklaracji, udało mu się zerwać tamten dobry owoc. Był bardzo smaczny.

Gronkjaer powiodła się w tym niezwykłym dokumencie rzecz szczególna: reżyserka ocaliła jedno małe życie. Ale siła takich filmów polega przecież na tym, że małe życie Pana Viga zobaczą teraz inni rozczarowani, zakompleksieni i zdziwaczali marzyciele. Być może zrozumieją, że ich marzenia także mogą się spełnić. Zasłużyli na uśmiech.
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najnowsze wideo

    Najczęściej komentowane

    «