Werner Herzog niemal od początku swojej filmowej kariery kręcił dokumenty, choć sławę przyniosły mu głównie filmy fabularne, takie jak "Zagadka Kaspara Hausera", "Aguirre, gniew boży", "Nosferatu wampir" czy "Fitzcarraldo".

Jednak przez ostatnie 20 lat, które upłynęły od nakręcenia "Cobra Verde” w 1987 roku, Herzog zajmował się głównie kinem dokumentalnym. Za tę część swojej twórczości otrzymał zresztą w 2002 roku Smoka Smoków na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Krótkometrażowych i Dokumentalnych w Krakowie.

Uważny widz z pewnością dostrzeże liczne podobieństwa stylu i tematów łączące obie ścieżki filmowej kariery Herzoga. Niemiecki reżyser poświęcił większość swoich dzieł studiowaniu ludzkich obsesji. Czyni to także w filmach dokumentalnych.

Bohaterem "Grizzly Mana", który wczoraj wszedł na ekrany polskich kin, jest Timothy Treadwell, który 13 lat życia spędził, obserwując społeczność niedźwiedzi na Alasce.

Przez kilka miesięcy każdego roku mieszkał samotnie i bez broni wśród dzikich bestii, kręcąc filmy, które przyniosły mu sławę przyrodnika i obrońcy zwierząt. Swoje zajęcie przypłacił śmiercią - w 2003 roku został rozszarpany i częściowo pożarty przez niedźwiedzia grizzly.

Motywem działalności Treadwella nie była jednak naukowa pasja czy faktyczna potrzeba bronienia zagrożonej populacji, lecz obsesyjna chęć przekroczenia granicy między światem ludzi i zwierząt.

Ponad 100 godzin zdjęć nakręconych przez przyrodnika podczas jego wypraw stało się kanwą "Grizzly Mana”. Herzog potraktował ten materiał nie jako film przyrodniczy, lecz rodzaj filmowego pamiętnika, z którego krok po kroku wyłania się obraz szaleństwa, samotności i desperackich prób uporządkowania chaotycznej natury świata.

Natura owa pozostaje jednak niewzruszona wobec wewnętrznych zmagań człowieka i z właściwym sobie obojętnym okrucieństwem przypieczętowuje jego los. Tym samym Treadwell wpisuje się w ciąg postaci znanych z fabularnych filmów Herzoga - niczym Aguirre popada w szaleństwo opętany przez dziki świat przyrody, jak Fitzcarraldo obsesyjnie dąży do realizacji absurdalnego celu.

Herzog jak nikt inny umie pokazać naturę obsesji, a pod maską szaleństwa dostrzec ukryte piękno, poezję i tęsknotę. Reżyser zasłynął z tego, że potrafił ryzykować zdrowiem i życiem całej ekipy, realizując swoje filmowe projekty, grozić swojemu przyjacielowi Klausowi Kinskiemu pistoletem, gdy aktor odmawiał wykonania reżyserskich poleceń, posuwał się wreszcie do hipnotyzowania swoich aktorów, by osiągnąć odpowiedni efekt psychologiczny.

W swoich filmach fabularnych często posługiwał się metodą paradokumentalną - jak na przykład w "dokumentującym" zdobycie szczytu Cerro Torre "Krzyku kamienia".

Dążeniem Herzoga było też zawsze maksymalne zbliżenie się do psychologicznie pojętej prawdy, jego bohaterowie nigdy nie sprawiają wrażenia aktorów wygłaszających wcześniej napisane kwestie, lecz prawdziwych ludzi w prawdziwych sytuacjach.

W dokumentach natomiast, takich jak "The White Diamond", "Koło czasu", "Lessons of Darkness" czy "Wielka ekstaza snycerza Steinera", pozwalał sobie na zaskująco swobodny stosunek do filmowanej rzeczywistości: sceny często były ustawiane, czy wręcz fingowane (jak na przykład robiąca wielkie wrażenie kłótnia reżysera z bohaterem "The White Diamond", inżynierem Grahamem Dorringtonem, w której Herzog z furią obwiniał go o śmierć ich wspólnego znajomego), ujęcia powtarzane zaś po wielekroć, by uzyskać właściwy efekt.

Bawiąc się pojęciem ukazywanej przez dokument "prawdy", Herzog pozwala sobie też na dość wredne wobec widza żarciki - zarówno opowiadające o pokłosiu pierwszej wojny w Zatoce "Lessons of Darkness", jak poświęcone postaci Dalajlamy "Koło czasu" zaczynają się od całkowicie zmyślonych cytatów - z Pascala i Tomasza Kempis. To rodzaj znaku ostrzegawczego, by nie wierzyć we wszystko, co się widzi.

Herzog od lat bowiem głosi filmowe credo, w którym sprzeciwia się zasadom cinema verite, twierdząc, że czasem dobre filmowe kłamstwo jest paradoksalnie bliższe prawdy niż nagie fakty.

"Fakty są dobre dla księgowych" - mówi Herzog i nazywa się poszukiwaczem "ekstatycznej prawdy", niebezpiecznie zbliżając się tym samym do swych wiecznie oczekujących nagłej iluminacji bohaterów.