Niepokoje Volkera Schloendorffa
Wybitny niemiecki reżyser doczekał się u nas swego rodzaju benefisu. Na ostatnim festiwalu Plus Camerimage uhonorowano go nagrodą za całokształt twórczości, teraz po polsku ukazała się autobiograficzna książka Volkera Schloendorffa. Lektura obowiązkowa nie tylko dla kinomanów.
- Hollywood przeniosło się do Łodzi
- Złota Żaba 2009 szuka właściciela
- Powstanie Warszawskie czeka na film
- Polaków Hollywood nie rozpieszcza
- Samotność i pożądanie
- Kolekcja Brigitte Bardot
- Łódź pokaże artystyczne oblicze europejskiego kina
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Światło, cień i ruch. Moje życie i moje filmy"
Volker Schloendorff
Tłum. Ryszard Turczyn
Wyd. Propaganda 2009
REŻYSERSKA SPOWIEDŹ
Publikacją jednak najważniejszą jest polskie wydanie autobiograficznej książki Schloendorffa "Światło, cień i ruch. Moje życie, moje filmy". Książki znakomitej,
odbiegającej od klasycznej wspomnieniowej formuły. Owszem, Schloendorff trzyma się chronologii własnych losów, ujmuje własne życie w ramy żywej narracji.
Opowiada o wojennym i tuż powojennym dzieciństwie spędzanym w Bierbich i Schlangenbadzie pod Wiesbaden, o szkole i jezuickim internacie we Francji, o młodzieńczych lekturach, początkach filmowej kariery we Francji, o terminowaniu u Louisa Malle’a, Jean-Pierre’a Melleville’a i Jeana Renoira, o kulisach realizacji swoich własnych filmów, o długoletnim związku z Margeritte von Trottą, o przyjaźniach z Guenterem Grassem, Heinrichem Boellem, Arthurem Millerem, Maksem Frischem, których dzieła przenosił na ekran, o podróżach i politycznych postawach.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!