Właściwie trudno zrozumieć, czemu Haggis, jeden z najbardziej cenionych w Hollywood scenarzystów i reżyser o wyrobionej już pozycji, wziął się za powielanie niespecjalnie udanego thrillera znad Sekwany. W dodatku kopiując go w skali 1:1 – chyba że za znaczący wkład własny uznamy wydłużenie go do ciągnących się w nieskończoność dwóch godzin.

We francuskiej wersji zagrali Vincent Lindon i Diane Kruger – u Haggisa Russell Crowe i Elizabeth Banks. Kruger ładniejsza, ale za to Crowe wypada trochę bardziej wiarygodnie w roli szkolnego nauczyciela, którego życie zmusza do wprowadzenia w czyn śmiałego planu ucieczki z więzienia. To jedyne zwycięstwo Haggisa nad oryginałem. Reszta pozostaje bez zmian – sprawnie zrobiony, acz niespecjalnie wyrafinowany thriller z cyklu: jak daleko byś się posunął, by chronić szczęście swoich ukochanych?

John Brennan (Crowe) jest gotów zrobić wszystko, by wyciągnąć swoją żonę Larę (Banks) z więzienia, do którego trafiła skazana za morderstwo. Wierząc w niewinność ukochanej, gdy wyczerpuje prawne możliwości apelacji, zaczyna opracowywać plan ucieczki. Po konsultacji z wielokrotnym uciekinierem z zakładów karnych (wdzięczny epizod Liama Neesona) zaczyna rozpracowywać słabe punkty lokalnej paki. Przekraczając kolejne progi swoich ograniczeń i wykorzystując naturalne predyspozycje umysłowe, powoli staje się ukierunkowanym na osiągnięcie jednego celu twardzielem. Gotowym włamywać się, fałszować rabować i zastraszać, byle ukochana małżonka wyszła zza krat.

Niestety, zupełnie nic z tego nie wynika. Ani przejmujący dramat psychologiczny z cyklu "jednostka pod presją bezdusznego systemu", ani szczególnie spektakularne kino akcji. Ot, powiastka bez morału, ale za to z happy (?) endem.

DLA NIEJ WSZYSTKO | USA 2010 | reżyseria: Paul Haggis |dystrybucja: Monolith