Dziennik Gazeta Prawana logo

"Psy 3. W imię zasad" – ale jakich? Śmierć legendy [RECENZJA]

17 stycznia 2020, 09:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
psy3f
<p>"Psy 3. W imię zasad"</p>/fot. materiały prasowe
Nie było w polskim kinie marki, która powstała po 1989 roku, a która by miała większą moc niż „Psy”. Teraz tej marki niemal nie ma. Na własne życzenie zabił ją Władysław Pasikowski.

Bo to zła kobieta była”, "Porządek tu robię"  – cytaty możemy wymieniać długo. Mówimy „Psami”, nawiązujemy do niech zarówno w rozmowach o codzienności, jak i tych, które dotyczą spraw podniosłych. „Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w komisjach” – chciałoby się powiedzieć np. do byłego posła Piotrowicza.

Legenda „Psów” została zbudowana na tym, że było to kino wielopoziomowe. Dla jednych była to opowieść sensacyjna, wręcz ludzka o zagubionym w nowej rzeczywistości ubeku, dla innych bystra, czasem efekciarska, ale niepozbawiona uroku obserwacja czasów, układów, ludzkich zachowań. I kazała Pasikowskiego postawić wśród najlepszych w polskim kinie, osób które są obserwatorami i prorokami jednocześnie.

Nowe „Psy” wielopoziomowości są pozbawione całkowicie. Tym, co je odróżnia od zwykłego filmu gangsterskiego jest poczucie humoru, tzw. teksty, pomysły na zaskakiwanie. Żarty o „Jehowych” czy o Neymarze politycznie poprawne nie są, ale tym bardziej nas śmieszą i do siebie przekonują.

Obserwacja współczesności ogranicza się do spostrzeżeń, że ubecy już niewiele mogą, za to mafia może dużo. Ale czy też naprawdę. Wybaczcie drobny spoiler, ale tłumaczenie jednego z nich, że nie ma 20 tysięcy na łapówkę… Wystarczy przeczytać jakąkolwiek relację kryminalną, zajrzeć w pierwsze lepsze prawdziwe akta sądowe, by wiedzieć, że kupy się to nie trzyma w żaden sposób. A to niejedna tego typu sytuacja – niespójności, naiwności i nielogiczności w scenariuszu jest bardzo dużo.

Film może obronić akcja. I rzeczywiście, gdyby bohaterowie nie nazywali się Franz Maurer, Wolf lub Nowy można by to przyjąć jako film z efektami, helikopterami, wybuchami. Problem jednak mamy i tu, bo „Psy 3” wyraźnie przegrywają rywalizację z „Pitbullem” Pasikowskiego.

Można próbować bronić filmu wskazując na aktorstwo i muzykę. I racja. Linda, Pazura, Dorociński, Frycz, Fabijański czy Schuchardt dali z siebie dużo, bardzo dużo. Lorenc genialnie komponuje.

Trzeba było zapakować ten film w inny tytuł i sprzedać jako gangsterskość. Za zabicie legendy należą się za to srogie baty i dodatkowe punkty ujemne.

Chciałbym móc napisać coś na obronę. Coś na usprawiedliwienie. Ale im dłużej myślę, tym bardziej nic nie przychodzi do głowy.

Chyba już pójdę. Co tak będę tu sam siedział.

"Psy 3. W imię zasad" reż. Władysław Pasikowski; Polska 2020. Ocena 3/10

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj