Dziennik Gazeta Prawana logo

"Taxi Teheran": Kino w taksówce [RECENZJA]

22 maja 2015, 10:15
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Taxi Teheran
Taxi Teheran/Media
"Taxi Teheran" to trzeci film Jafara Panahiego, nakręcony przez reżysera po tym, jak władza skazała go na areszt domowy i 20 lat zakazu wykonywania zawodu.

Panahi jest dziś jedną z najważniejszych figur w światowym kinie. Jego obrazy inspirowały rzesze naśladowców – epigonów, jak i twórców zauroczonych bezbłędnym łączeniem poetyk dokumentu i filmu fabularnego. Płynący z filmów reżysera obraz irańskiej rzeczywistości znacząco różni się od tego, jaki dostajemy z mediów. W filmach Panahiego, choć te są w stosunku do ojczyzny mocno krytyczne, Iran przestaje być krajem egzotycznym.

Jafar Panahi nie ma wątpliwości: problemy toczące życiem mieszkańców Teheranu niewiele różnią się od tych, z którymi muszą radzić sobie warszawiacy, paryżanie czy londyńczycy. Chociaż stolicę Iranu od stolic krajów Zachodu różni krąg kulturowy i uwikłanie religii w prawo, to jednak z filmów twórcy "Taxi Teheran" jasno wynika, że nie mają one decydującego wpływu na postępowanie i życie bohaterów. Ten i wiele innych stereotypów zostaje w jego twórczości wielokrotnie obalonych.

Nie inaczej jest i w najnowszym filmie, w którym reżyser ustawia kamerę na desce rozdzielczej taksówki, a sam udaje kierowcę samochodu. Do jego auta wsiadają teherańczycy młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni, przedstawiciele klasy średniej i klasy robotniczej. Każdy ma coś do powiedzenia. Jedni mówią z sensem, inni bez. Jedni chwalą, drudzy ganią. Jedni snują marzenia, drudzy litanię narzekań.

Panahi znów stworzył film stojący na pograniczu fabuły i dokumentu, ale nie jest to stanie w rozkroku. Profesjonalni aktorzy grają tu obok naturszczyków, sam reżyser zostaje wielokrotnie zdemaskowany przez swoich pasażerów, komedia miesza się z dramatami, a film kradnie twórcy jego siostrzenica Hana Saeidi, która pakuje się do taksówki, by podyskutować z wujkiem o cenzurze.

Przebywający w areszcie domowym twórca pozostaje dla Irańczyków personifikacją niezłomności i symbolem oporu. Podejrzenia wobec niego zaczął mieć jednak Zachód, który nie mógł uwierzyć w to, że pomimo zakazu wykonywania zawodu i aresztu domowego Panahi kręci kolejne filmy. Kiedy twórcy udało się przeszmuglować na Berlinale "Closed Curtains", poprzedni film, zaczęły pojawiać się sugestie, że może tak naprawdę współpracuje on z władzą, a sprawa z aresztem to tylko jedna wielka hucpa. Ci, którym takie myśli przychodziły do głowy, w czasie seansu "Taxi" powinni wrócić na ziemię. Panahi pokazuje w nim bowiem, w jak doskonałej jest formie: skończył z użalaniem się nad sobą i państwem, powrócił zaś do wiary w kino jako narzędzie, dzięki któremu może zmienić jeśli nie swoje losy, to chociaż wizerunek swojego kraju. Wyszło znakomicie.

TAXI TEHERAN | Iran 2015 | reżyseria: Jafar Panahi | dystrybucja: Solopan | czas: 82 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj