Dziennik Gazeta Prawana logo

"Chappie": Bajki robotów

13 marca 2015, 08:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Chappie
Chappie/Facebook
Ma 35 lat na karku i ledwie trzy pełnometrażowe filmy w dorobku, a już wyrasta na jednego z najbardziej intrygujących twórców młodego pokolenia. Pochodzący z RPA Neill Blomkamp uniknął właśnie pułapki, którą kilka lat temu poniekąd sam na siebie zastawił.

Na szali stanął znakomity debiut ("Dystrykt 9") i film, na którym nieco powinęła mu się noga ("Elizjum"), do czego sam notabene niedawno się przyznał. I kiedy ci mniej cierpliwi widzowie zamierzali postawić na nim krzyżyk, wrócił w naprawdę dobrym stylu. "Chappie" jest bowiem nie tylko dowodem jego twórczej konsekwencji i dużego talentu.

Fabuła "Chappiego" to w gruncie rzeczy nic innego jak baśń o Brzydkim Kaczątku, tyle że takim, które założyło kostium RoboCopa. Dla jednych film Blomkampa będzie tylko opowieścią o świecie przyszłości i związanym z nim postępie, dla innych przewrotną historią macierzyństwa, choć przyznać trzeba, że dość wyrodnego. W końcu z jednej strony w role rodzicieli wcielają się takie oryginały jak Yolandi i Ninja (na co dzień muzycy z zespołu Die Antwoord), z drugiej dzieckiem jest przecież przyswajający błyskawicznie kolejne informacje... robot. Szkolony na gangstera, stąd te wszystkie przekleństwa, złote łańcuchy i broń, ale w głębi żelaznego serca wrażliwa istota, która nie skrzywdziłaby nawet muchy, w wolnym czasie lubiąca malować. Robot z duszą humanisty. Ot, psikus sztucznej inteligencji, ale i przestroga, jak istotne są treści, jakie od samego początku przekazujemy najmłodszym.

A że baśń, podobnie jak filmowy gatunek, jak wiadomo, rządzi się swoimi prawami, na pewne fabularne uproszczenia czy znikome prawdopodobieństwo możemy nieco przymknąć oko. Zwłaszcza za cenę bardzo sprawnie poprowadzonej narracji i pulsującego wciąż rytmu wyznaczonego oryginalną ścieżką dźwiękową autorstwa Hansa Zimmera. To, co podoba mi się u Blomkampa, to fakt, że nie zapomina o swojej tożsamości, co w realiach dużych produkcji wcale nie musi być takie oczywiste. Jest w "Chappiem" miejsce dla gwiazd pokroju Hugh Jackmana czy Sigourney Weaver, ale na pierwszy plan wysuwają się akcenty lokalne. Wspomniani Yolandi i Ninja, przed którymi aktorska kariera stoi otworem, dobry znajomy jeszcze z dawnych lat Sharlto Copley (tytułowy Chappie) czy to, że akcja po raz kolejny rozgrywa się w mieście reżysera Johannesburgu. Blomkamp udowodnił, że jest kimś znacznie więcej niż tylko filmowym rzemieślnikiem. Co więcej, uczy się równie szybko jak tytułowy bohater jego nowej produkcji.

Chappie | USA, Meksyk 2015 | reżyseria: Neill Blomkamp | dystrybucja: UIP | czas: 120 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj