Dziennik Gazeta Prawana logo

"Macondo": Dole i niedole imigrantów

12 grudnia 2014, 09:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Macondo
Macondo/Media
Tytuł debiutanckiego filmu Sudabeh Mortezai odsyła do nazwy miasteczka wymyślonego przez Gabriela Garcíę Márqueza. Prawdziwe Macondo znajduje się jednak daleko od krainy zrodzonej w ekscentrycznej wyobraźni kolumbijskiego pisarza.

Od ponad 30 lat zapożyczone z klasyka literatury miano nosi bowiem wielki ośrodek dla uchodźców znajdujący się na obrzeżach Wiednia. Autorami tej nazwy okazali się przymusowi imigranci z Chile, którzy zostali skazani na sto lat samotności przez reżim Pinocheta. Przybysze z Ameryki Łacińskiej wykazali się nie tylko erudycją, lecz także smoliście czarnym poczuciem humoru. Inaczej niż u Marqueza, w prawdziwym Macondo słowo "realizm" funkcjonuje bez przymiotnika "magiczny", a powieściowa niezwykłość zostaje zastąpiona przez monotonię, bezsilność i frustracje dnia codziennego. Właśnie ta ponura sceneria staje się w filmie Mortezai areną dramatu społecznego zmieszanego z opowieścią inicjacyjną.

Mieszkająca w Wiedniu Iranka o drażliwych sprawach potrafi mówić bez podnoszenia głosu. W "Macondo" nie uświadczymy pełnych goryczy manifestów i wiecowych haseł. Mortezai piętnuje Austriaków za ksenofobię, ale – inaczej choćby Ulrich Seidl – nie musi w tym celu wywlekać trupów z szaf ani zaglądać do piwnic w poszukiwaniu duchowych spadkobierców Josefa Fritzla. Zamiast tego autorka potrafi uznać, że za niedole imigrantów w dużej mierze odpowiadają oni sami, i skrytykować swoich bohaterów za brak chęci do asymilacji.

"Macondo" robi się jednak mniej przekonujące, gdy chce przeskoczyć z poziomu publicystycznych diagnoz na płaszczyznę jednostkowego dramatu. Aby to osiągnąć, Mortezai opowiada historię 11-letniego Czeczena, który nie potrafi uwolnić się od wojennej traumy i idealizuje postać zabitego ojca. Niestety, debiutująca twórczyni nie wie jeszcze, jak zagłuszyć szelest papieru i sprawić, by naszkicowane w scenariuszu postacie wydały nam się ludźmi z krwi i kości. W związku z tym obiecujące początkowo "Macondo" okazuje się ostatecznie niczym więcej niż dziełem młodszej i mniej zdolnej siostry braci Dardenne.

MACONDO | Austria 2014 | reżyseria: Sudabeh Mortezai | dystrybucja: Vivarto | czas: 93 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: recenzja
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj