Dziennik Gazeta Prawana logo

"Duży zeszyt" wypełniają same bazgroły

7 listopada 2014, 13:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Duży zeszyt
Duży zeszyt/Media
"Duży zeszyt" – nowy film Jánosa Szásza przypomina wariację na temat "O dwóch takich, co ukradli księżyc" przeznaczoną do straszenia niegrzecznych dzieci.

Reżyser nie ukrywa, że opowieść o tajemniczych bliźniakach kształtujących swą osobowość pod wpływem okropieństw II wojny światowej traktuje na prawach wielkiej metafory. Film można traktować jako egzorcyzm odnoszący się do wstydliwej węgierskiej przeszłości z lat 1939–45. Równie zasadne byłoby odczytanie "Dużego zeszytu" jako na wskroś współczesnego ostrzeżenia przed skutkami nacjonalistycznej gorączki premiera Orbana. Cóż z tego jednak, jeśli strojący się w szaty moralisty reżyser mimochodem wychodzi na cynika? Trudno oprzeć się wrażeniu, że przyglądanie się procesowi brukanej niewinności bohaterów sprawia Szászowi przyjemność właściwą świadkom średniowiecznych egzekucji.

Chwilami nad "Dużym zeszytem" unosi się grafomańskie widmo "Malowanego ptaka". Węgierski twórca sprawia wrażenie, jakby chciał dorównać Jerzemu Kosińskiemu w bombardowaniu odbiorcy obrazami patologii. Podjęta przez Szásza próba szantażu emocjonalnego okazuje się jednak zupełnie nieskuteczna. Kolejne sceny gwałtów, mordów i poniżeń zamiast rosnącego przejęcia budzą wyłącznie znużenie. Zapewne dzieje się tak dlatego, że estetyka szoku służy reżyserowi wyłącznie do sformułowania banalnych w gruncie rzeczy wniosków. Trudno w końcu uznać za szczególnie pasjonujące rozważania Szásza o podatności jednostki na wpływ otoczenia i ujawnianej przez nią w ekstremalnych sytuacjach skłonności do okrucieństwa.

Znacznie ciekawszy rezultat przyniosły niedawno refleksje nad mechanizmami rodzenia się zła snute w "Białej wstążce" Hanekego. W trzygodzinnym filmie austriacki twórca nie bał się sięgnąć po rozwiązania rodem z intrygi kryminalnej, a posępny ton całości przełamywał zaskakującym humorem. Pozorne zbanalizowanie uczyniło zawartą u Hanekego grozę jeszcze bardziej autentyczną. Zupełnie inaczej dzieje się w "Dużym zeszycie", gdzie rzekomo wzniosłe treści okazują się tylko nic niewartymi szkicami.

DUŻY ZESZYT | Austria, Francja, Niemcy, Węgry 2013 | reżyseria: János Szász | dystrybucja: Aurora Films | czas: 100 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: recenzja
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj