Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dzień Kobiet" – piekło na kasie

8 marca 2013, 09:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dzień kobiet
Dzień kobiet/Kino Świat
"Dzień Kobiet" to film ważny i potrzebny, ale niestety nie do końca udany.

Oglądanie pełnometrażowego debiutu reżyserskiego Marii Sadowskiej przypomina czas spędzony ze "Sprawą dla reportera". Jest sytuacja, która wymaga interwencji, jedzie ekipa, robi materiał, z obu stron padają oskarżenia i mocne słowa, ale po wszystkim wszystko wraca do poprzedniego stanu. Podstawą scenariusza "Dnia Kobiet" były głośne sprawy związane z nieludzkim traktowaniem pracowników dużych sieci handlowych. Tu mamy cały ponury kalejdoskop: od wymuszonych – i oczywiście bezpłatnych – nadgodzin, poprzez sugestię, że kasjerki powinny nosić pieluchy dla dorosłych, zamiast robić przerwy w pracy, aż po przykrytego foliowym workiem nieboszczyka, którego klienci muszą omijać wózkami, bo przecież sklepu zamknąć nie można.

Ten groteskowy, a jednocześnie przerażający świat oglądamy oczami Haliny (dobra rola Katarzyny Kwiatkowskiej). Jest kasjerką w sklepie Motylek (entomologiczne skojarzenia wskazane), ale niespodziewany awans daje jej szansę na lepsze życie. Pod warunkiem że zaakceptuje brudne reguły gry: teraz to ona musi wykorzystywać, poniżać i obrażać swoje dawne koleżanki. Halina początkowo podporządkowuje się nowym zasadom, ale potem postanawia wypowiedzieć wojnę bezdusznej korporacji. I dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty.

"Dzień Kobiet" powinien był powstać już dawno – jest ważny jako głos dopominający się o godność i prawa kobiet poniżanych przez duże sieci handlowe. Problem niestety w tym, że ten głos momentami brzmi fałszywie, jest raczej wyrazem pobożnych życzeń niż realną próbą analizy problemu. Chwilami reżyserkę za bardzo ponosi fantazja, jak w symbolicznej scenie, w której bohaterka ugania się po mieszkaniu za foliowymi torebkami z logo sklepu. Szkoda, bo dobrych pomysłów tu nie brakuje.

Na długo w pamięci zostaje przerysowana scena przaśnego korporacyjnego treningu ("Pro-duk-tyw-ność!"), narastający klimat beznadziei, dobre role Katarzyny Kwiatkowskiej i Eryka Lubosa, wyraziste epizody Agaty Kuleszy i Doroty Kolak. Ale to ciągle za mało – tym bardziej że anonimowe kobiety, które Sadowską zainspirowały, wciąż pracują po kilkanaście godzin dziennie przy kasie i zarabiają zbyt mało, by kupić bilet do kina i z satysfakcją stwierdzić, że ktoś się ich losem prawdziwie przejął.

DZIEŃ KOBIET | Polska 2012 | reżyseria: Maria Sadowska | dystrybucja: Kino Świat | czas: 90 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj