Dziennik Gazeta Prawana logo

Merida waleczna i zbuntowana

17 sierpnia 2012, 10:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Merida waleczna
Merida waleczna/Media
Bodaj najdoskonalsza technicznie animacja Pixara pozwala sądzić, iż nadchodzące lata przyniosą jeszcze niejeden przełom. Lata pracy i trud włożony w "Meridę waleczną" procentują – film już zarobił krocie, a przed nim jeszcze wiele tygodni wyświetlania, do tego zbiera niezłe recenzje w prasie.

Produkcja w reżyserii Marka Andrewsa i Brendy Chapman ma zadziałać niczym swoisty papierek lakmusowy. Pixar testuje grunt, ponieważ, prócz rezygnacji ze starego systemu animacji, z którego firma korzystała przez ostatnie ćwierć wieku, i przerzucenia się na bardziej zaawansowany sprzęt, sięgnięto po pierwszoplanową bohaterkę żeńską, a fabułę oparto w sporej mierze na szkockim folklorze. Zapożyczeń z tamtejszej historii, legend i mitów w "Meridzie walecznej" jest wiele, choć zostają one, rzecz jasna, przepuszczone przez sito scenarzystów, bardziej zaaferowanych samą konstrukcją fabularną baśni.

Pierwotnym założeniem Pixara była realizacja dzieła pozostającego w zgodzie z tradycją mrocznych opowieści dla nieco starszych odbiorców, kojarzoną z braćmi Grimm i Hansem Christianem Andersenem, lecz wybrano rozwiązanie nieco bezpieczniejsze i nie oddalono się od charakterystycznych dla studia rozwiązań fabularnych. "Merida waleczna" to niemalże klasyczna opowieść o dojrzewaniu i dorastaniu do odpowiedzialności, zbudowana według opracowanego przez Josepha Campbella schematu podróży bohatera, choć sama postać głównej bohaterki wyłamuje się z archetypicznego dla wysokobudżetowego kina animowanego wzorca.

Dziewczyna nie chce dopasować się do określonego porządku, ale zmienić go za wszelką cenę, wywrócić do góry nogami. Buntuje się przeciwko matce, nie chce słyszeć o ożenku i odrzucą rolę wyznaczoną jej odgórnie przez społeczeństwo, czym sprowadza na swoją rodzinę klątwę. Przekleństwo może okazać się jednak błogosławieństwem, ponieważ sprowokuje i Meridę, i królową Elinor do rozważań na temat tego, co je łączy, i pomoże we wzajemnym zrozumieniu.

Do rewolucji jednak jeszcze trochę zabrakło, do rewelacji także, lecz i tak "Merida waleczna" może śmiało stawać w szranki z poprzednimi przebojami Pixara. Scenariusz jest co prawda momentami nierówny, ale rekompensata w postaci dopracowanej w każdym szczególne warstwy wizualnej jest satysfakcjonująca, to prawdziwa uczta dla oczu. Animacji o takiej urodzie i o tak wysokim poziomie szczegółów chyba jeszcze w kinie nie wiedzieliśmy.

MERIDA WALECZNA | USA 2012 | reżyseria: Mark Andrews, Brenda Chapman | dystrybucja: Forum Film | czas: 101 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj