Dziennik Gazeta Prawana logo

"Yuma" – wycieczka do krainy obciachu

10 sierpnia 2012, 08:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Yuma
Yuma/Bartosz Mrozowski/Kino Świat
Film Piotra Mularuka reklamowano jako próbę stworzenia polskiego westernu. Niestety, pociąg do Hollywood wykoleił się tuż po starcie. Odznaczająca się kloacznym humorem, intelektualnym ubóstwem i inscenizacyjną bezradnością "Yuma" przypomina znoszony ciuch z second-handu. W tej sytuacji nie będzie przesadą stwierdzenie, że Mularuk nakręcił najgorszy polski film od czasu "Kac Wawy".

Reżyserski debiut znanego producenta irytuje ogromem zmarnowanego potencjału. Opowieść o drobnych złodziejach rabujących sklepy za niemiecką granicą miała szansę stać się jednym z niewielu rodzimych filmów zdolnych do uchwycenia paradoksów transformacji ustrojowej. W raczkującym kapitalizmie lat 90. interesy na pograniczu prawa stawały się przecież podstawami wielkich fortun, a nierzadko stanowiły nawet przepustkę do establishmentu. Niestety, bardziej niż stawianie diagnozy rzeczywistości reżysera "Yumy" interesuje leczenie kompleksów polskiego prowincjusza. Film Mularuka skrzy się trudnym do uzasadnienia podziwem wobec swojskich chłopaków, którzy potrafili napsuć krwi zadowolonym z siebie szwabom.

Wątpliwe wybory ideologiczne sąsiadują u reżysera z warsztatową indolencją. Mularuk fatalnie radzi sobie z prowadzeniem klasowych skądinąd aktorów. Obsadzony w głównej roli Jakub Gierszał na planie "Yumy" zagubił gdzieś zwyczajową charyzmę. W roli schodzącego na drogę przestępstwa Zygi wypada zaskakująco bezbarwnie.

Prawdziwa kompromitacja zaczyna się jednak dopiero na drugim planie. Pozornie demoniczny Tomasz Kot gra swoją rolę w manierze odpustowego diabełka. Wcielająca się w postać ciotki głównego bohatera Katarzyna Figura ogranicza środki wyrazu do epatowania falującym biustem. Naszkicowani w ten sposób, odpychający bohaterowie nie są w stanie wzbudzić ani grama sympatii. Błądzący po bliskim geograficznie, lecz odległym mentalnie świecie Zachodu w pełni zasługują na konsekwencje swych nieprzemyślanych działań.

Jakby świadomy wszystkich słabości filmu reżyser stara się ukryć je pod powierzchnią fabularnego efekciarstwa. W "Yumie" Mularukowi udało się upchnąć strzelaniny, libacje, a nawet analny gwałt. Bijąca od filmu przaśność najpełniej wyraża się w regularnie powracających sekwencjach z prowincjonalnej dyskoteki. Wszechobecne w tych okolicznościach wódka, seks i disco polo stanowią najlepsze podsumowanie rzeczywistości portretowanej przez Mularuka. Nie pozostawiają wątpliwości, że podróż do "Yumy" oznacza wycieczkę po krainie prawdziwego obciachu.

Yuma | Polska 2012 | reżyseria: Piotr Mularuk | dystrybucja: Kino Świat | czas: 105 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj