Dziennik Gazeta Prawana logo

"Spadkobiercy" to zwyczajni ludzie

17 lutego 2012, 08:20
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Spadkobiercy
Spadkobiercy/AP
Dzięki kameralnej, wyciszonej roli w "Spadkobiercach" George Clooney ma szansę na kolejnego Oscara w karierze.

Dotychczas George Clooney częściej rozwiązywał problemy innych – przez wiele lat w telewizji jako doktor Doug Ross w serialu "Ostry dyżur", potem, już na dużym ekranie, wcielając się w komiksowego superbohatera, żołnierza sił pokojowych czy płatnego zabójcę. Teraz w "Spadkobiercach" Alexandra Payne'a, musi uporać się z własnymi dylematami.

Matt King, wzięty adwokat w średnim wieku, jest w prostej linii potomkiem jednego z pierwszych białych właścicieli ziemskich na Hawajach. Dziedziczony w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie dziewiczy kawałek wyspy Kauai stanowi atrakcyjny kąsek dla przedsiębiorców chcących wybudować tam nowoczesne centrum hotelowo-rozrywkowe. I choć ostatnie zdanie w temacie sprzedaży należy do Matta, na jego podpisie skorzystają również niezliczeni kuzyni, którzy, pod wodzą natarczywego Hugh, starają się przekonać mężczyznę o słuszności wybranego rozwiązania. Z pozoru łatwa, bo finansowo niezwykle korzystna decyzja spada w hierarchii priorytetów Matta na dalszy plan. Mężczyzna boryka się w tym samym czasie z kryzysem osobistym – jego żona Elizabeth, po poważnym wypadku na motorówce, leży w śpiączce. Przez ostatnie lata to ona zajmowała się domem i ich dwiema córkami, nastoletnią Alex i młodszą Scottie. Teraz obowiązek ten spada na Matta, a będzie to twardy orzech do zgryzienia, gdyż jego więź z dziećmi dawno już osłabła i będzie musiał zbudować ją na nowo.

W filmie Payne'a wszystkie te kwestie są ze sobą nierozerwalnie powiązane i nawet wybory pozornie niemające ze sobą wiele wspólnego muszą być przemyślane, aby wszystko nie runęło jak domek z kart. Matt usilnie poszukuje stałego gruntu, punktów zaczepienia, bo nagle przychodzi mu pożegnać się ze wszystkim, co znał i brał do tej pory za pewnik. Na domiar złego dowiaduje się, że Elizabeth miała romans z miejscowym handlarzem nieruchomości, w którym zdążyła się zadurzyć. Zanim więc odłączy żonę od aparatury podtrzymującej życie, postanowi powiadomić mężczyznę, że ma ostatnią szansę na pożegnanie z kochanką. Matt zaczyna rozumieć relacje rządzące światem, mieszankę przypadków, zbiegów okoliczności i świadomych, rozważnych działań – wszystko ma wpływ na kształtującą nas rzeczywistości. On i jego córki są tytułowymi spadkobiercami, a ich dziedzictwem, łącznikiem ze starymi, niezmiennymi Hawajami jest przeznaczona na sprzedaż ziemia.

"Spadkobiercy" to dzieło z perfekcyjne napisanym, inteligentnym scenariuszem, pod pozorem prostoty nienachalnie szmuglującym rozbudowane problemy, z którymi mierzą się złożone, wiarygodnie skonstruowane postacie. Wybory, przed którymi staje Matt, nie dzielą się na dobre i złe, tak jak nie ma w filmie czarnych i białych charakterów. Tutaj wszyscy, nawet zdradzający swoją kochającą i dobroduszną żonę Brian Speer, grubiański i niesprawiedliwy w ocenie swojego zięcia ojciec Elizabeth czy Hugh, wspomniany już kuzyn Matta chcący zarobić na sprzedaży ziemi, to zwyczajni ludzie, przytłoczeni codziennymi problemy. I to właśnie ten ludzki wymiar "Spadkobierców", emocjonalna bliskość tego spektaklu świadczy o jego szczerości i braku wydumania. Jak przestrzega zresztą sam Matt King, niech nikogo nie zwiedzie hawajski krajobraz, waga pewnych decyzji tak samo przygniata każdego, niezależnie od długości i szerokości geograficznej.

"Spadkobiercy" otrzymali aż pięć oscarowych nominacji, w tym za najlepszy film i reżyserię, oraz główną rolę męską dla George'a Clooneya, o którym mówi się ostatnio głównie ze względu na kontekst polityczny w kilku jego ostatnich filmach. Występ u Payne'a daleki jest od spektakularności, to rola wyciszona i oszczędna. Nietrudno jednak odgadnąć, co mogło kierować Akademią przy wyborze – film potrzebował aktora inteligentnego, który swoją grą będzie w stanie oddać wielość emocji buzujących w bohaterze "Spadkobierców", a jednocześnie powstrzyma się od szaleńczych szarż, aktora o wielu odcieniach subtelności, aktora powściągliwego. Powszechnie wiadomo, że Akademia lubi nagradzać aktorów, którzy odcinają się od swojego zwyczajowego emploi, a przecież rola Matta Kinga wcale nie kontrastuje znacząco pod kątem warsztatowym z poprzednimi dokonaniami Clooneya. Czy mimo tego jury doceni jego kreację, dowiemy się już w następny weekend, podczas tegorocznej ceremonii rozdania Oscarów.

SPADKOBIERCY | USA 2011 | reżyseria: Alexander Payne | dystrybucja: Imperial-Cinepix | czas: 115 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj