Dziennik Gazeta Prawana logo

Naiwna Ki pokazuje pazury

30 września 2011, 09:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Roma Gąsiorowska jako "Ki"
Roma Gąsiorowska jako "Ki"/Media
Dwuznaczny film. Z jednej strony trudno nie docenić efektów pracy reżysera, aktorów i ekipy, z drugiej – sama historyjka na kilometr razi fałszem

"Ki" pretenduje do miana nowoczesnego moralitetu na temat macierzyństwa w wielkomiejskiej dżungli. Końcowy efekt jest nieco pretensjonalny, ale nie sposób "Ki" ignorować. To jeden z niewielu polskich filmów ostatnich lat, który sprawia wrażenie lepiej nakręconego, niż został pomyślany. Z reguły jest odwrotnie: świetne pomysły wyjściowe są redukowane przez reżyserską, operatorską lub aktorską bezradność. W "Ki" kiepski scenariusz zaowocował oryginalną formą opowiadania.

Film jest ciągiem pozornie nieuporządkowanych przygód głównej bohaterki. Grająca tytułową "Ki" Roma Gąsiorowska w zasadzie nie schodzi z planu. Jest wszędzie – irytuje i fascynuje, zawłaszcza cały ekran. Kinga nie jest w stanie dokończyć imion swoich przyjaciół i rodziny. Mówi Go zamiast Gośka, Dor – w miejsce Doroty. Jest temperamentna i bezwzględna, bez skrupułów wykorzystuje koleżanki, ale sama również daje się wykorzystywać. Mimo eksponowanej na każdym kroku brawury nie potrafi odnaleźć się w rzeczywistości. Goni w piętkę, powtarza ciągle te same błędy, nie stać jej nawet na chwilę autorefleksji. To mało sympatyczny głuptas bez manier.

Debiutujący reżyser Leszek Dawid zachowuje subiektywno-obiektywny charakter narracji. To, co ją subiektywizuje, kryje się w chaotycznym, rozedrganym obrazie, w mimice bohaterki, to zaś, co obiektywizuje – w narracyjnym dystansie wobec historii: taktycznym unikaniu stawiania kropki nad i, braku kategorycznych ocen. Podkreślają to doskonałe zdjęcia Łukasza Gutta, który pokazuje Ki na zasadzie kolorystycznego dysonansu. Wnętrza są przemiennie jasne i zaciemnione, ognista czerwień sąsiaduje z czernią. W tak starannie zakomponowanej przestrzeni filmowej świetnie wypadają aktorzy. Nie tylko Gąsiorowska, ale także Sylwia Juszak i Adam Woronowicz w drugim planie oraz Dorota Pomykała i Krzysztof Ogłoza w trzecim. Gdyby nie wspólny wysiłek całej ekipy, mielibyśmy zapewne tylko kolejny odcinek kiepskiej, sentymentalnej telenoweli. Na szczęście "Ki" Leszka Dawida jest ciekawsza. Pokazuje pazury.

KI | Polska 2010 | reżyseria: Leszek Dawid | dystrybucja: Best Film | czas: 98 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj