Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy oni są martwi, czy tylko śpią? Obsypany nagrodami "Sen o Afryce" w kinach

11 sierpnia 2011, 23:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ulrich Kohler nagrodzony na Berlinale za "Sen o Afryce"
Ulrich Kohler nagrodzony na Berlinale za "Sen o Afryce"/AP
Nagrodzony na tegorocznym Berlinale za reżyserię "Sen o Afryce" Ulricha Kohlera jest daleki od wystylizowanych, pocztówkowych obrazów, ale na szczęście nie wpada też w moralizatorskie pułapki.

"Czy oni są martwi?". "Nie, tylko śpią". "Mi się wydaje, że są martwi". Dialog otwierający poprzednie dzieło  Kohlera "Monntag kommen die Fenster" doskonale pasuje także do "Snu o Afryce". Oryginalny tytuł filmu brzmi "Śpiączka" – jednak niemieckiemu reżyserowi nie chodzi wyłącznie o cierpiących na tę chorobę mieszkańców Afryki. To raczej bohaterowie jego filmu z wolna pogrążają się w bezwolnym marazmie, z coraz większym trudem odnajdując się w afrykańskiej rzeczywistości.

Kohler, choć sam Afrykę zna nieźle (mieszkali tam jego rodzice), zdaje sobie sprawę z tego, że wciąż jest tam obcy. Podobnie jak jego bohaterowie: doktor Ebbo Velten, niemiecki lekarz prowadzący w Kamerunie finansowane przez Unię Europejską badania nad epidemią śpiączki, oraz Francuz o afrykańskich korzeniach Alex Nzila, który ma ów projekt rozwinąć. Paradoksalnie to biały lekarz czuje się w Kamerunie pewniej, wie, jak uniknąć problemów ze strony skorumpowanych władz, doradza przybyszowi z Francji, jak zachowywać się na nieznanym terenie ("Nie przyznawaj się, że jesteś gejem, jeśli nie chcesz trafić do więzienia"). Ale swoją pracę Velten przypłaci rozpadem rodziny i powolnym upadkiem psychicznym. Nzila, choć z Kameruńczykami łączą go więzy krwi, nie jest w stanie przezwyciężyć własnej nieufności, nie potrafi i nie chce dostosować się do nowych reguł.

"Sen o Afryce" nie jest na szczęście kolejną wyprawą do jądra ciemności. Ulrich Kohler nie nakręcił moralizatorskiego dramatu o zderzeniu cywilizacji, uniknął pokusy łatwego odmalowania afrykańskich realiów. Sygnalizuje pewne problemy (korupcja, bieda, postkolonialne zapędy przybyszów z Europy), ale nie zgłębia ich, świadomy, że niemal każda próba ich wyjaśnienia musi skończyć się obrazem tyleż szlachetnym, co zafałszowanym. Jego film jest raczej poetyckim (choć precyzyjnie wyreżyserowanym) traktatem o obcości, o z góry skazanej na niepowodzenie próbie odnalezienia własnego miejsca. Afrykański sen Kohlera jest niespokojny, nie może przynieść ukojenia.

SEN O AFRYCE | Niemcy, Francja 2010 | reżyseria: Ulrich Kohler | dystrybucja: AP Manana | czas: 91 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: Berlinale
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj