Dziennik Gazeta Prawana logo

Requiem dla łabędzia

21 stycznia 2011, 13:52
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Czarny Łabędź" nominowany w kategorii najlepszy dramat. Grająca balerinę Natalie Portman może też dostać nagrodę dla najlepszej aktorki dramatycznej
"Czarny Łabędź" nominowany w kategorii najlepszy dramat. Grająca balerinę Natalie Portman może też dostać nagrodę dla najlepszej aktorki dramatycznej/AP
"Czarny łabędź" to mroczna baśń rozgrywająca się za kulisami baletowego spektaklu i niepokojąca wiwisekcja kobiecej psychiki na skraju załamania – Darren Aronofsky zgrabnie łączy "Czerwone pantofelki" ze "Wstrętem".

Nie byłoby tego filmu, gdyby nie rola Natalie Portman, nagrodzona Złotym Globem i z coraz pewniejszymi szansami na Oscara. Jej kreacja baleriny zmagającej się z zawodowym wyzwaniem i wewnętrznymi demonami stanowi o jakości "Czarnego łabędzia". To zresztą nic nowego, Aronofsky większość swoich sukcesów zawdzięcza z jednej strony wybitnym zdjęciom operatora Matthew Libatique’a, z którym współpracuje od czasu "Pi" i który także w "Łabędziu" odwalił kawał imponującej roboty, z drugiej zaś – aktorom. "Requiem dla snu" nie zasłużyłoby na naszą pamięć, gdyby nie Ellen Burstyn i Jared Leto, bez Mickeya Rourke’a "Zapaśnik" byłby tylko dość pretensjonalnym melodramatem.

Obsada "Czarnego łabędzia" podołała swoim zadaniom z iście baletowym wdziękiem i precyzją. Vincent Cassel jako apodyktyczny i arogancki baletmistrz Thomas Leroy, Winona Ryder jako neurotyczna zdetronizowana primabalerina, Barbara Hershey jako nadopiekuńcza i toksyczna matka głównej bohaterki – wszyscy stają na palcach, wzbijając się na wyżyny kunsztu. Choć główny ciężar i tak spoczywa na wiotkich barkach wychudzonej Portman.

Grana przez nią Nina to utalentowana i ciężko pracująca tancerka, jednak zbyt nieśmiała, by walczyć o swoją karierę. Do czasu gdy szef trupy nie otworzy przed nią nieoczekiwanych możliwości: w nowej inscenizacji "Jeziora łabędziego", które ma odnowić oblicze teatru, miałaby zagrać podwójną główną rolę Białego i Czarnego Łabędzia.

O ile postać zaklętej w łabędzicę dziewiczej Odetty jest jakby stworzona dla Niny, to mroczna, wymagająca zatracenia się kreacja uwodzicielki Odylii przekracza jej możliwości. Jak mówi Leroy, jej taniec jest zbyt perfekcyjny i techniczny, a za mało zmysłowy. By obudzić w zahamowanej dziewczynie odpowiednie uczucia, mężczyzna uwodzi ją, jednak sprawy komplikują się wraz z pojawieniem nowej osoby w zespole: seksownej i pewnej siebie manipulatorki Lily (Mila Kunis), która może zgarnąć Ninie sprzed nosa jej życiową szansę.

Ambicja, bezgraniczne poświęcenie się sztuce i nasilające się objawy obłędu głównej bohaterki tworzą mozaikę złożoną z motywów znanych z innych filmów. Fabularne połączenie klasycznego musicalu "Czerwone pantofelki" (w którym ambitna primabalerina także tańczyła w balecie Czajkowskiego) z pomysłowymi wizualizacjami stanów rozchwianej psychiki znanymi choćby ze "Wstrętu" Polańskiego, podlane horrorowym sosem `a la "Carrie". Ukryta i niszcząca siła kobiecej seksualności stanowiąca mocny podtekst "Czarnego łabędzia" odnosi się do wszystkich wymienionych tytułów.

Aronofsky nawiązuje tym filmem także do trzech często wykorzystywanych w historii kina idei. Po pierwsze, do freudowskiej psychoanalizy. Po drugie, do aktorskiej metody, według której grać postać to znaczy stać się nią. Po trzecie zaś do znanej głównie z filmów klasy B konwencji, w której kobieta jest albo białą jak śnieg dziewicą, albo zasługującą na śmierć dziwką.

Pogrążająca się w szaleństwie Portman jest jednocześnie bezbronna i przerażająca. Jej operująca skrajnymi emocjami kreacja znajduje znakomite dopełnienie w wizualnej warstwie filmu, bezbłędnie wygrywającej wszelkie kontrasty. Biel i czerń, ruch i blokada, zimno bladej skóry i żar namiętności, miękkość piór i szklane ostrza – wszystko zwielokrotnione w lustrzanych odbiciach, potęgujących zwodnicze efekty.

Jest w filmie kilka scen naprawdę zapierających dech absolutnym pięknem i ostrością wizji – nie będę ich zdradzać, by nikomu nie odebrać przyjemności. Jednak całość – zwłaszcza w kontekście ultrapretensjonalnego zakończenia – nie wychodzi poza ramy znane z wcześniejszych obrazów Aronofsky’ego. Żeńska wersja "Zapaśnika" z kilkoma sekwencjami godnymi najlepszych narkotykowych tripów z "Requiem dla snu". Kto nie oczekuje więcej, będzie zachwycony.

CZARNY ŁABĘDŹ | USA 2010 | reżyseria: Darren Aronofsky | obsada: Natalie Portman, Mila Kunis, Vincent Cassel, Winona Ryder | dystrybucja: Imperial Cinepix | czas: 110 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj