Oscar dla "Idy", czarno-białej opowieści dziejącej się w latach 60., nakręconej po polsku, nie jest specjalnym zaskoczeniem. Bo od półtora roku film Pawła Pawlikowskiego święcił triumfy na festiwalach. Mimo to część z nas zdobycie przez niego nagrody Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej przyjęła z wielkim niedowierzaniem, mniej lub bardziej otwarcie tłumacząc ją tematyką filmu, czyli wątkiem żydowskim. Tyle że wytłumaczenie sukcesu jest bardziej prozaiczne. "Idę", jak rzadko który polski film, wręcz podręcznikowo od samego początku poprowadzono po ścieżce wiodącej do sukcesu.
Oto zasady, które polska branża filmowa w ostatnich latach zaczęła stosować, dzięki czemu nie tylko "Ida" przebiła się na kinowych salonach.
1. Target
Banałem jest twierdzenie, że trzeba mieć dobry film. Ale dobrych filmów rok w rok powstają setki. Na międzynarodowe festiwale zgłaszane są tysiące filmów. W tym roku w ostatecznej selekcji oscarowej w kategorii filmów obcojęzycznych walczyło ich ponad 80. – – mówi Agnieszka Kurzydło, członek Europejskiej Akademii Filmowej oraz producentka m.in. filmów Małgorzaty Szumowskiej i Katarzyny Rosłaniec. – – tłumaczy i dodaje, że np. trailery montowane są inaczej do kin, a inaczej na festiwale.
Przytakuje jej Jan Naszewski, producent z firmy New Europe Film Sales. – opowiada. I dodaje, że skoro jury filmowe szukają nowości wizualnych czy innej wrażliwości, to takie filmy warto do nich kierować. – – tłumaczy Naszewski.
Cały tekst Sylwii Czubkowskiej czytaj w elektronicznym wydaniu MAGAZYNU DGP >>>