Za najgorszy film roku uznano wyprodukowaną przez Netflix "Blondynkę" Andrew Dominika z… nominowaną do Oscara Aną de Armas.

Reklama

Złota Malina dla… Złotych Malin

Złotą Malinę dla najgorszego aktora przyznano Jaredowi Leto za "Morbiusa". Co ciekawe, to druga antynagroda dla aktora z rzędu - przed rokiem został "wyróżniony" za rolę w "Domu Gucci".

Do bezprecedensowej sytuacji doszło w kategorii kobiecej, gdzie gremium przyznające Złote Maliny "nagrodziło" same siebie, tym samym kajając się za kontrowersyjne i wycofane pod wpływem oburzenia opinii publicznej nominowanie 12-letniej Ryan Kiery Armstrong za rolę w "Podpalaczce".

Najgorszym aktorem drugoplanowym, a zarazem najgorszym duetem (wraz z lateksową twarzą) okazał się Tom Hanks za rolę "Pułkownika" Toma Parkera, menedżera Presleya, w "Elvisie".

Nagroda Odkupienia dla Colina Farrella

Powody do satysfakcji ma za to Colin Farrell, który za nominowaną do Oscara rolę w "Duchach Inisherin" otrzymał Nagrodę Odkupienia, z założenia niwelującą jego wcześniejszą nominację do Malin, którą dostał w 2005 roku za "Alexandra" Olivera Stone'a.

Polski akcent na Malinach

Polska seria erotyczna "365 dni", nominowana w kategoriach najgorszy duet i najgorszy sequel/remake, nie otrzymała żadnej statuetki. W tej ostatniej kategorii "zwycięzcą" okazał się kolejny "malinowy" film z Tomem Hanksem, mianowicie disnejowski "Pinokio".