Dziennik Gazeta Prawana logo

"Sami swoi. Początek". Artur Żmijewski o swoim fabularnym debiucie: Ten film może być...

16 lutego 2024, 20:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Premiera filmu "Sami swoi. Początek"
Premiera filmu "Sami swoi. Początek" odbyła się w jednym z warszawskich kin/AKPA
Od piątku na ekrany kin wchodzi film "Sami swoi. Początek". Opowiada on o losach rodów Kargulów i Pawlaków przed przesiedleniem z Kresów na Ziemie Odzyskane. Co reżyser filmu, czyli Artur Żmijewski mówi o tej produkcji?

"Sami swoi", "Nie ma mocnych" oraz "Kochaj albo rzuć" przez lata zdobyły serca milionów Polaków. Zabawne perypetie Kresowiaków Pawlaka i Kargula na stałe weszły do historii polskiej kinematografii.

Film "Sami swoi. Początek" to jak mówi Artur Żmijewski, który jest jego reżyserem, zupełnie inna historia. - Ta myśl pojawiła się nie w mojej głowie, tylko producentów. Zaproponowano mi żebym został reżyserem tego projektu, co wzbudziło mój zachwyt  po przeczytaniu scenariusza. I się to stało. Trzy lata temu pierwszy raz o tym rozmawialiśmy. Potem różne perturbacje sprawiły, że rzecz się opóźniła, ale dzisiejszy dzień pokazuje, że stało się i dobrnęliśmy do końca - wyjaśnia.

Kto był najdłużej castingowanym aktorem do "Samych swoich. Początek"?

Przed laty w główne role mistrzowsko wcielili się Władysław Hańcza jako Władysław Kargul i Wacław Kowalski, jako Kazimierz Pawlak. Teraz w rolę dwóch zwaśnionych sąsiadów wcielają się Adam Bobik i Karol Dziuba. Obydwaj trafili do filmu z castingu.

- Adama Bobika reżyser castingu znalazł w pierwszym momencie. Śmiałem się, że był najdłużej castingowanym aktorem, bo jak już wiadomo było, że on, to partnerował wszystkim kolegom i koleżankom, którzy przychodzili. Trzeba było dobrać Kargula, Nahajkę, Manię i tu pojawił się już nasz autorski pomysł na obsadzenie m.in. Anny Dymnej oraz Zbigniewa Zamachowskiego - mówi Żmijewski w rozmowie z Dziennik.pl. 

Czy inspirował się trylogią o "Samych swoich"? - Oglądałem "Samych swoich", całą trylogię wielokrotnie, ale nigdy nie miałem takiego pomysłu żeby zrobić taki sam film, jaki zrobił Sylwester Chęciński z Wacławem Kowalskim i Władysławem Hańczą, bo takich aktorów nie ma. Są inni aktorzy, inne czasy, technologia. To jest inny świat, o którym my opowiadamy. To nie jest świat, który oni odwiedzają i postanawiają zostać, tylko świat, który oni musieli opuścić, zmuszeni do wyjazdu na ziemie odzyskane. Używaliśmy innych środków, dekoracji. Ten film może być co najwyżej dopełnieniem trylogii, nie konkuruje z nią - wyjaśnia Żmijewski. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj