Dziennik Gazeta Prawana logo

Mija pół wieku od premiery "Wesela" - filmu Andrzeja Wajdy

9 stycznia 2023, 15:02
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Kadr z filmu Wesele
<p>Kadr z filmu Wesele</p>/Media
50 lat temu, 9 stycznia 1973 r. w warszawskim kinie "Moskwa" obyła się uroczysta premiera filmu "Wesele" w reż. Andrzeja Wajdy. "Film pokazał wszystko to, czego nie mógł pokazać teatr" – mówił operator Witold Sobociński.

Dramat napisany przez Stanisława Wyspiańskiego od lat fascynuje polskich reżyserów. Jeszcze przed odzyskaniem niepodległości, na teatralne deski "Wesele" przenosili m.in. Aleksander Zelwerowicz i Juliusz Osterwa, a w międzywojniu Ludwik Solski. Po 1945 r. reżyserowany przez Jana Świderskiego dramat wystawiono z okazji otwarcia Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie (1955). "Wesele" w Teatrze Powszechnym reżyserował Adam Hanuszkiewicz.

Jeden z najważniejszych i najbardziej znanych polskich dramatów od lat fascynował również Andrzeja Wajdę. Pierwszy raz wystawił go w 1963 r. na deskach krakowskiego Starego Teatru. Nie był jednak zadowolony z rezultatu. Krytycy zarzucali Wajdzie, że usunął z tekstu całą magię. Nic z wielkiej, półgrafomańskiej, urzekającej poezji "Wesela". "” – pisał krytyk Jan Paweł Gawlik.

Jak nie naruszyć?

Wajda po niezbyt udanym spektaklu zaczął myśleć o przeniesieniu akcji dramatu z teatralnych desek na ekran filmowy. Do tego bez wątpienia trudnego zadania zaangażował Andrzeja Kijowskiego, który podjął się pracy nad scenariuszem.

"P" – napisał na łamach "Miesięcznika Literackiego" Krzysztof Teodor Toeplitz.

Wajda uważał, że kluczem do sukcesu będzie wierność oryginałowi, pomimo to zdecydował się na pewien zabieg - przeniósł mianowicie akcję do izby tanecznej, by toczyła się wśród tłumu tańczących gości. Jak wiadomo, Wyspiański ulokował akcję w pomieszczeniu obok miejsca, w którym toczyło się wesele. Zabieg reżysera nadał akcji więcej dynamizmu.

Reżyser zaprosił do współpracy czołówkę polskich aktorów, m.in. Andrzeja Łapickiego (Poeta), Wojciecha Pszoniaka (Dziennikarz, Stańczyk), Franciszka Pieczkę (Błażej Czepiec), Maję Komorowską (Rachela), Marka Walczewskiego (Gospodarz), Marka Perepeczkę (Jasiek), Olgierda Łukaszewicza (Widmo), Emilię Krakowską (Marysia), Mieczysława Voita (Żyd) , Hannę Skarżankę (Klimina), Mieczysława Stoora (Wojtek) i Mieczysława Czechowicza (Ksiądz). Chochołem został Czesław Niemen. W rolach państwa młodych – Daniel Olbrychski i Ewa Ziętek.

"" – powiedział Daniel Olbrychski, cytowany w książce "Wajda. Kronika wypadków filmowych" Bartosza Michalaka.

Po Kmicicu

Olbrychski wcielał się wówczas w postać Kmicica w "Potopie" Jerzego Hoffmana. Był mocno zapracowany, co skutkowało brakiem snu. "" – opowiadał aktor.

Filmowa panna młoda, studentka warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, miała niespełna dziewiętnaście lat i dopiero stawiała pierwsze kroki przed kamerą. "Pamiętam, że pomyślałam, jak niezwykłe jest życie. Pół roku wcześniej kochałam się w Danielu Olbrychskim. I nagle, po pół roku, leżałam z nim w łóżku. Co prawda w łóżku filmowym, ale zawsze" – wspomniała Ewa Ziętek w wypowiedzi cytowanej przez Encyklopedię Teatru Polskiego.

Do pracy operatorskiej reżyser zaangażował Witolda Sobocińskiego, z którym miał już okazję współpracować przy filmie "Wszystko jest na sprzedaż" (1969). Wajda wiedział, że Sobociński potrafi w wysublimowany sposób malować swoje kadry. Malarstwo było tu słowem kluczem i nawiązaniem do obrazów Wyspiańskiego. Sam Wajda także był malarzem i czerpał z niego inspiracje.

"" – powiedział Sobociński w książce Michalaka. "O +Weselu+ można mówić bardzo wiele. O filmie +Wesele+, bo +Wesele+ Andrzeja Wajdy jest filmem, a nie sztuką teatralną. Film pokazał wszystko to, czego nie mógł pokazać teatr" – dodał. Zdaniem wielu krytyków, "Wesele" jest szczytowym osiągnięciem operatorskim Sobocińskiego.

"" – wspominała Maja Komorowska w rozmowie z Barbarą Osterloff.

Premiera w Moskwie

Premiera odbyła się 9 stycznia 1973 r. w warszawskim kinie "Moskwa". Goście dostali zaproszenia, wzorowane na prawdziwych zaproszeniach, jakie młodzi wysyłają gościom weselnym. Co ciekawe, dzień wcześniej przeniesiony na ekrany dramat Wyspiańskiego, miał prapremierę w krakowskim Teatrze Słowackiego – tym samym, w którym 72 lata temu miała miejsce teatralna premiera "Wesela".

Tym razem, w odróżnieniu od przedstawienia z 1963 r., praca Wajdy spotkała się z przychylną oceną recenzentów. " – recenzował na łamach "Kina" krytyk Bolesław Michałek.

Wśród nielicznych sceptycznych głosów, znalazła się opublikowana w "Tygodniku Powszechnym" recenzja autorstwa Antoniego Słonimskiego, zdaniem którego: "w krwawym filmie Andrzeja Wajdy dwa są grzechy główne; dwa popełniono tu przestępstwa. Prawdę historyczną zlekceważono, poezję zmasakrowano". "Sen Wyspiańskiego o Polsce wolnej, żal do współczesnych, ból, sarkazm. Ten porachunek poetycki z własnym pokoleniem Wajda przetłumaczył na język filmu, a raczej na wrzask i bełkot" - pisał Słonimski.

"Chochoł śpiewany przez Czesława Niemena. Pomysł świetny! Nie tak dawno jeszcze Niemen lekceważony był jako młodzieżowy idol; Wajda rozpoznał w nim awangardowego muzyka dużej klasy" – zauważył Andrzej Kołodyński w "Filmie".

Bożena Janicka określiła film, jako "halucynogenny", jej zdaniem "narastająca ekspresja i tempo tego co widzimy na ekranie wciąga widza w krąg swoistego zaczarowania, tego samego, jakiemu ulegają bohaterowie".

Obraz Wajdy doceniła także prasa zagraniczna. "Wspaniały obraz nienasyconego geniusza" – donosił "Le Point", "utwór, który ściśle odpowiada określeniu arcydzieło" – pisano z kolei na łamach "Positif". "Jestem przekonany, że tym cudownym filmem Wajda osiągnął szczyt, na który wskazywały drogę jego ostatnie trzy czy cztery filmy. Jesteśmy zaskoczeni i równocześnie szczęśliwi, że przy swoich 47 latach Wajda pozostaje najwybitniejszym polskim reżyserem" – recenzował krytyk Marcel Martin.

Na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w San Sebastian w 1973 r. "Wesele" nagrodzono Srebrną Muszlą. Martin Scorsese (reż. m.in. "Ulic Nędzy", "Taksówkarza") uznał film za jedno z arcydzieł polskiej kinematografii.

"Wesele jest jednym z nielicznych filmów rzeczywiście kultowych. W czym tkwi jego siła. W obrazie, w przejmującej malarskiej wizji, wykreowanej przez duet Wajda-Sobociński" – ocenił z kolei Wojciech Pszoniak, czyli filmowy Stańczyk i Dziennikarz.

"Po wielu latach od premiery filmu spotkałem w Paryżu mistrza amerykańskiego kina, Elię Kazana. Kiedy powiedziałem swoje nazwisko, zapytał mnie: +Czy to pan zrobił film, który dzieje się w ciągu jednej nocy?+ pomyślałem natychmiast, że chodzi o +Popiół i diament+. Okazało się, że miał na myśli +Wesele+: +Kto panu napisał taki dobry scenariusz?+. Byłem szczęśliwy i dumny z tego, że umiałem nadać sztuce teatralnej tak dalece filmowy kształt i że Elia Kazan poznał się tak dobrze na genialności dramaturgii Stanisława Wyspiańskiego" – mówił reżyser.

13 grudnia 2010 r. w warszawskim kinie "Kultura" odbył się uroczysty pokaz zrekonstruowanej cyfrowo wersji filmu. "Jestem szczęśliwy, że możemy się spotkać tutaj razem. (…) Przeszliśmy do nieśmiertelności, czy macie tego świadomość?" - powiedział wówczas Wajda.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj