To dane tylko z jednego, pierwszego dnia wyświetlania, ale i tak powinny szokować. Film "Miłość i miłosierdzie" Michała Kondrata zarobił na 797 pokazach w poniedziałek 28 października ponad 1,4 miliona dolarów. Dla porównania "" na światowych rynkach zarobiła ponad 20 milionów dolarów przez cały czas wyświetlania.
Oczywiście na sukces filmu w Stanach pracowały środowiska katolickie. Film był starannie promowany w wyselekcjonowanych miejscach, a bilety - tak jak przy wielkich hitach kinowych - trafiły do dystrybucji na długi czas przed premierą.
Efekt był jednak zaskakujący nawet dla twórców filmu. "" - opowiada Michał Kondrat.
Jak podkreśla twórca: "."
Kamil Śmiałowski, krytyk filmowy i badacz popkultury tłumaczy skąd się wziął taki wynik:
Ten film faktycznie wszedł. W poniedziałek. I wyszedł. Co to znaczy? Że pojawił się tylko na jeden dzień i wszyscy którzy chcieli go zobaczyć (bo z pewnością usłyszeli o tym na niedzielnych kazaniach) popędzili do 797 kin w których był wyświetlany. I zostawili tam swoje pieniądze za bilety. Więc film nagle wypłynął mocno w box office. I może się tym chwalić.
Jak dodaje Michał Kondrat: "". Trzeba pamiętać, że dystrybucja filmu różni się od tej, jaką mają filmy promowane przez wielkich dystrybutorów. Nie obierając wilkiego sukcesu twórcom, bez regularnych pokazów, a nie tylko tych specjalnych, będzie to bardzo trudne do osiągnięcia.