Sencow, osadzony w kolonii karnej na Dalekiej Północy Rosji, od połowy maja prowadzi strajk głodowy i właśnie napisał testament określający prawa do swojej twórczości – poinformowała dwa dni temu jego kuzynka Natalia Kapłan. W liście upublicznionym przez Kapłan artysta określił stan swojego zdrowia jako "stabilnie zły" i poinformował, że cierpi na niedotlenienie.

Reklama

"Teraz jest pora działać. Trzeba po prostu załadować samolot z lekarzami i wysłać go na jakieś zamknięte lotnisko. Dyskusje nic nie dadzą. To nie jest pomoc" – zaapelował w sprawie kolegi Łoźnica.

O uwolnienie ukraińskiego reżysera od czterech lat apeluje Europejska Akademia Filmowa, pod apelem podpisało się około tysiąca twórców filmowych, ale "politycy nie chcą ich słuchać" – zaznaczył Łoźnica. "Ludzie u władzy nie traktują tej sprawy poważnie" – dodał.

Ołeh Sencow, mieszkaniec zaanektowanego przez Rosję Krymu, został aresztowany w Symferopolu i wywieziony do Rosji w maju 2014 roku. W sierpniu 2015 roku skazano go na 20 lat kolonii karnej za przypisywane mu przygotowywanie zamachów terrorystycznych na półwyspie. Reżyser odrzuca te oskarżenia i twierdzi, że działania przeciwko niemu mają charakter polityczny. Od połowy maja prowadzi protest głodowy, domagając się uwolnienia 64 swoich rodaków, przetrzymywanych w rosyjskich więzieniach.

Siergiej Łoźnica, który wychował się w Kijowie, a obecnie mieszka w Berlinie, brał we wtorek udział w dyskusji na temat sprawy Sencowa zorganizowanej w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto (TIFF). Jego zdaniem uwięziony reżyser jest częścią większego problemu. "To nie jest jedyny niewinny i nie pierwszy taki proces, gdzie nie ma żadnych dowodów, a potem dostajesz wyrok 20, 15 lat czy dożywocie (...). Ta choroba ma tendencję do rozprzestrzeniania się wszędzie, to rodzaj bakterii" – stwierdził.

Łoźnica ostrzegł, że swoimi działaniami we wschodniej Ukrainie Rosja niszczy porządek międzynarodowy, a organizacje takie jak ONZ naraża na śmieszność.

Reklama

"W Europie mamy od czterech lat wojnę, a nikt o niej nie mówi. Po raz pierwszy od II wojny światowej zajęli część terytorium i otworzyli puszkę Pandory, bo teraz każdy może powiedzieć: Hej, to nie działa, nic nie możemy zrobić" – zauważył.

Sytuacji na wschodniej Ukrainie Łoźnica poświęcił swój nowy film pt. "Donbas", nakręcony na podstawie prawdziwych wydarzeń i filmików zamieszczonych w Internecie przez zwykłych Ukraińców. Artysta zobrazował w nim konfrontację między mentalnością społeczeństwa totalitarnego a tymi, którzy nie chcą być pod panowaniem Rosji, ale nie wiedzą, jak stworzyć społeczeństwo demokratyczne – mówił sam twórca filmu po wtorkowym pokazie na TIFF.

"Rosja nadal uważa, że to jej terytorium", podczas gdy Ukraina przechodzi swoją "pierwszą próbę niezależności" i "nadal toczy się wojna" - tłumaczył.

Na festiwalu w Toronto Łoźnica pokazuje też dokument pt. "Proces", w którym na podstawie autentycznego materiału filmowego z lat 30. XX wieku odtworzył jeden z pierwszych pokazowych procesów politycznych Stalina.