Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rock the Kasbah": Good Morning, Afganistan!

11 grudnia 2015, 22:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rock the Kasbah
Rock the Kasbah/Media
"Rock the Kasbah" to film o wszystkim i o niczym, na poważnie i zabawnie, z dużym potencjałem, ale zupełnie niewykorzystanym.

Richie Vance (Bill Murray) był, choć twierdzi, że jest, wielkim muzycznym menedżerem. Odkrył Madonnę, kazał Hendriksowi zaśpiewać hymn USA na Woodstock i oberwał z bańki od Stevie Nicks. Słowem, był w show-biznesie kimś. Teraz ma pod opieką jedną wokalistkę Ronnie (Zooey Deschanel), która co najwyżej jest bardzo nieoszlifowanym diamentem. By nie zbankrutować, przyjmuje propozycje wyjazdu do Afganistanu, gdzie Ronnie ma zaśpiewać dla żołnierzy. Dziewczyna jednak go okrada i ucieka. Kiedy wszystko wydaje się stracone, Richie niespodziewanie słyszy piękny, kobiecy głos dobiegający z jaskini. Postanawia więc zrobić rewolucję i namawia Salimę (Leem Lubany) do udziału w zdominowanym dotąd przez chłopaków talent show – "Afghan Star".

Barry Levinson chciał za dużo powiedzieć i pokazać w swoim nowym filmie. Jest i amerykańska popkultura, i muzułmańskie obyczaje. Obalanie stereotypów i walka o równouprawnienie kobiet. Idealizm i cynizm, podążanie za marzeniami i podążanie za pieniędzmi. Całkiem sporo osobliwych, drugoplanowych postaci, które mają dać bogaty, lekko prześmiewczy obraz współczesnego społeczeństwa Zachodu i Wschodu, ale i dość sztampowi bohaterowie (taksówkarz). Reżyser niby chciałby nieco pobawić się absurdem (postać grana przez Bruce'a Willisa), ale bez problemu wybiera standardową hollywoodzką drogę (motyw z utalentowaną dziewczyną przypomina historię z "Be Cool"). Trochę gorzko, trochę słodko. Na pewno trochę wszystkiego za dużo. Za bardzo to powierzchowne, skrótowe, za mało błyskotliwe, w ogóle nieporuszające.

Największym atutem jest tak naprawdę obsada. Bill Murray nigdy nie zawodzi. Zooey Deschanel ma doskonałą mimikę, a ujmująca urokiem Kate Hudson z wiekiem wydaje się coraz atrakcyjniejsza i – co należy odbierać jako komplement – coraz bardziej podobna do mamy. Jest jeszcze twardziel (a jakże!) Bruce Willis, który w zasadzie rozbudował postać z teledysku Gorillaz. Ogląda się to nieźle, bywa zabawnie, muzyka (szczególnie jeśli lubicie Cata Stevensa) dobra, ale brakuje iskier. Czegoś, co sprawiłoby, że chcemy "Rock the Kasbah" wracać, że będziemy się cieszyć na telewizyjne powtórki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło megafon.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj