Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dawno temu w Ameryce" przydarzyło się nam arcydzieło

13 listopada 2014, 14:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dawno temu w Ameryce
Dawno temu w Ameryce/Media
Film bez wieku, zatrzymany w czasie, niepodlegający procesowi starzenia, tak jak napisana doń genialna partytura Ennia Morricone'a. "Dawno temu w Ameryce" w reżyserii Sergia Leone'a to jeden z najczęściej oglądanych i komentowanych filmów w dziejach kina. Rozszerzona wersja reżyserska jest najbliższa pierwotnym założeniom legendarnego twórcy – została wzbogacona o ponad 20 minut nigdy wcześniej niepokazywanych materiałów.

Osadzona w latach dwudziestych ubiegłego wieku opowieść o pięciu chłopcach dojrzewających w żydowskiej dzielnicy Nowego Jorku stała się nie tylko absolutnym evergreenem kina gangsterskiego, lecz także swoistym wzorcem do naśladowania i niedościgłą inspiracją dla twórców, takich jak Quentin Tarantino czy Robert Rodriguez.

David Aaronson, czyli Noodles, niemal cały wolny czas spędza z kumplami z dzielnicy: Maxem, Dominikiem, Cockeyem i Patsym. Nie jest wzorem do naśladowania. Chuligańskie wybryki, włamania, codzienne criminal tango. Podczas jednej z akcji zabija chłopca z konkurencyjnego gangu. Trafia do więzienia. Po odsiedzeniu wyroku wraca do starych przyzwyczajeń. Jest dużo sprytniejszy, dorabia się fortuny na handlu alkoholem, bezskutecznie stara się także wrócić do Deborah, miłości z czasów przed więzieniem. Po zniesieniu prohibicji interes się jednak kończy. Noodles, Max (Woods) i reszta kumpli planują wielki skok na bank... W trzeciej części filmu oglądamy spotkanie przyjaciół po latach.

Film Leone'a interpretowano na wiele sposobów. Jako męskie, szowinistyczne wręcz kino z testosteronem, ale także marzycielską opowieść o klęsce paradygmatu przyjaźni, odpowiedź na wyzwanie biblijne czy rozterki szekspirowskie. W najbardziej tradycyjnej analizie "Dawno temu w Ameryce" to obraz stygmatu losu, na który nie mamy żadnego wpływu. Para przyjaciół brawurowo zagranych przez Roberta De Niro i Jamesa Woodsa urodziła się być może w złym miejscu, pod kiepskim adresem. Otaczająca ich kryminalna rzeczywistość, znaczona przestępstwami i rozbojami, musiała odcisnąć ślad na psychice i osobowości bohaterów. Przynależymy bowiem do świata, w którym dojrzewamy, pomimo czynionych starań ucieczka od zakleszczenia w konkretnym losie (niekoniecznie rozumianym w kontekście religijnym) graniczy z cudem. A cuda, jak wiadomo, nie są chlebem powszednim. Ani w przypadku gangstera, ani filantropa.

"Dawno temu w Ameryce" to film o brawurze, która walczy z rozsądkiem, o instynkcie i intuicji oraz o tym, że przerażenie sytuuje się bardzo blisko ekstazy zwycięzcy. – mówił Sergio Leone.
Wiele razy zastanawiałem się, jak to w ogóle możliwe, że trwający niemal cztery godziny brutalny seans Sergia Leone'a nigdy się nie dłuży, po 30 latach od premiery wciąż wciąga i ekscytuje? Odpowiedź jest mniej skomplikowana, niż się początkowo wydaje. "Dawno temu w Ameryce" przydarzyło się nam arcydzieło.

DAWNO TEMU W AMERYCE | reżyseria: Sergio Leone | dystrybucja: Galapagos

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj