Dziennik Gazeta Prawana logo

Po "Borgmanie" płakać nie będziemy [RECENZJA]

2 lipca 2014, 09:41
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Borgman
Borgman/Media
Nikt nie potrafi lepiej od Skandynawów i Holendrów portretować w kinie strasznych mieszczuchów skrywających w swoich minimalistycznych, świetnie urządzonych mieszkaniach całkiem przyziemne żądze. Alex van Warmerdam w "Borgmanie" ironicznie i z wdziękiem przygląda się krajanom. Przy okazji stara się być jednak głęboki, tajemniczy, a nawet metafizyczny. Houston, mamy problem.

Długa lista wyróżnień dla "Borgmana" (konkurs główny w Cannes, holenderski kandydat do Oscara, Grand Prix w Toronto) nieco mnie przerasta. Czyżbym naprawdę nie potrafił dostrzec arcydzielności w przeciętności? Warmerdam bazuje na sprawdzonych kliszach, zestraja ikoniczne motywy, na przykład ściganego lub obcego w cudzym domu, robi to całkiem zgrabnie i dowcipnie, a poczucie humoru jest w tym przypadku składową grozy. Film może się podobać, na pewno intryguje, ale nic więcej.

Tytułowy bohater jest enigmą. Nie wiemy o nim niczego poza charakterystycznym z punktu widzenia kinofila nazwiskiem (Borgman-Bergman). Mieszka w schronach umieszczonych pod powierzchnią ziemi w leśnej kniei, poznajemy go w momencie ucieczki przed aberracyjnie sportretowaną grupą gangsterów. Ścigany trafia do luksusowego domu, gdzie znajduje schronienie i dobre słowo, a przy okazji – jak w "Teoremacie" Pasoliniego – ujawnia rozliczne zgrubienia na zdrowej tkance dobrze sytuowanej holenderskiej familii.

Z czasem komedia ma coraz więcej z thrillera lub wręcz z horroru, a Alexowi van Warmerdamowi udaje się celnie wizualizować atmosferę zagęszczającej się tajemnicy, mnoży też pytania, na które nie udziela odpowiedzi. Efekt mimo wszystko jest ambiwalentny. Holenderski reżyser pozostawia w odbiorczej próżni. Wskazuje na problem, następnie go neutralizując. Portretuje bohatera bez właściwości, nie czyniąc z tego żadnego zadania dla widzów. Nieważne, kim jest, nieważne, jaką ma misję, w ogóle jest postacią bez znaczenia. Borgman uciekł, Borgman przyszedł, Borgman poszedł. Płakać po nim nie będziemy.

BORGMAN| reżyseria: Alex van Warmerdam | dystrybucja: Galapagos

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: recenzjaDVD
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj