Pieniądze gromadzi założona przez reżysera Antoniego Krauzego fundacja Smoleńsk 2010. Przez rok udało jej się zgromadzić tylko 208 tys. z czego kilka tysięcy poszło już na pokrycie kosztów zbiórki, a ponad 54 tys. zł – na zakup praw autorskich do scenariusza filmu autorstwa Marcina Wolskiego, Macieja Pawlickiego, Tomasza Łysiaka i samego reżysera Antoniego Krauzego – podaje wyborcza.pl.

Budżet filmu zaplanowano na blisko 11 mln zł, a – zgodnie z zapowiedziami – większość kosztów (nawet całość) twórcy chcieli pokryć z darowizn zebranych właśnie przez fundację Smoleńsk 2010. "Smoleńsk" miał być pierwszym "filmem narodowym" realizowanym na "zamówienie społeczne". O wsparcie produkcji apelowali m.in. Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ "S" i portale polonijne. Wpłaty jednak okazały się za małe. Z listy darczyńców, którym fundacja Smoleńsk 2010 dziękowała za wsparcie (do niedawna dostępnej na jej stronie internetowej), wynika, że odnotowano nieco ponad 2 tys. wpłat, głównie od osób prywatnych.

Produkcja nie dostała dotacji Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (chodziło o dofinansowanie w wysokości 5,5 mln zł), bowiem jej scenariusz uznano, że za fabularyzowaną publicystykę i "apologię jednej postawy wobec katastrofy". Zdaniem ekspertów PISF dialogi "Smoleńska" rażą patetycznością, a postaci są jednowymiarowe. Ostatnie ujęcia mają pokazywać Marsz Pamięci na Krakowskim Przedmieściu. Marsz poprzedza symboliczna scena, w której w Lesie Katyńskim spotykają się duchy: ofiar katastrofy, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego, i zamordowanych w czasie wojny oficerów Wojska Polskiego.

Jak podaje wyborcza.pl, fundacja Smoleńsk 2010 wystąpiła o zgodę na przeprowadzenie nowej zbiórki publicznej na sfinansowanie filmu Antoniego Krauzego. Czy będzie bardziej owocna i "Smoleńsk" (którego premierę planowano przecież na 10 kwietnia 2014) w końcu powstanie?