Dziennik Gazeta Prawana logo

"Seks, narkotyki i podatki": Zamiast szalonej imprezy, prowincjonalny festyn

9 maja 2014, 11:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Seks, narkotyki i podatki
Seks, narkotyki i podatki/Media
Duński hipis to postać równie absurdalna co narciarz z Mozambiku.

Ekscentryczność Simona Spiesa i Mogensa Glistrupa mogła się okazać siłą napędową "Seksu, narkotyków i podatków". Problem w tym, że temperament bohaterów zupełnie rozmija się z wrażliwością reżysera. "Seks, narkotyki…" znajdują się na antypodach dotychczasowej kariery Christoffera Boego. Duński twórca słynął do tej pory z mrocznych dramatów psychologicznych, z pamiętną "Rekonstrukcją" na czele. W ostatnich latach recepta na sukces uległa wyczerpaniu, więc artykułowana przez reżysera potrzeba zmiany wydaje się zupełnie naturalna. Boe zabrnął jednak w ślepą uliczkę, bo zupełnie nie radzi sobie za sterami łotrzykowskiej komedii.

Porażka reżysera polega właśnie na błędnym wyborze konwencji. Mogens Glistrup to w końcu postać na miarę nordyckiego Jerzego Urbana – diabelnie zdolny cynik, który wzbudza jednocześnie odrazę i kłopotliwą fascynację. Tego rodzaju bohater aż prosił się o surrealistyczną biografię w stylu "Boskiego" Paola Sorrentina. Na tym tle "Seks, narkotyki…" rażą jednak konwencjonalnością i bolesnym brakiem ambicji. Glistrup służy Boemu głównie za dostarczyciela chybionych gagów i czerstwych anegdot.

"Seks, narkotyki i podatki" sprawiają nadto wrażenie nieudanej prowokacji. Christoffer Boe robi wszystko, by podważyć zaufanie do państwa i w jego miejsce zaproponować apoteozę agresywnej przedsiębiorczości. W samym środku socjalistycznej utopii próbuje zainscenizować kapitalistyczny karnawał. Przy okazji nie stara się idealizować swoich bohaterów i z przyjemnością roztacza wokół nich aurę moralnej dwuznaczności. Wbrew polskiemu tytułowi filmowi brakuje jednak hedonistycznego rozmachu. Atmosferę szalonej imprezy zastępuje nastrój prowincjonalnego festynu.

Podczas seansu filmu Boego przypomina się także słynny rysunek Marka Raczkowskiego z nagim mężczyzną przyznającym: – . W tym kontekście dziwią stosowane przez niektórych krytyków porównania filmu Boego do niedawnego arcydzieła Martina Scorsesego. "Seks, narkotyki i podatki" to nic innego jak "Wilk z Wall Street" bez pazura.

SEKS, NARKOTYKI I PODATKI | Dania 2013 | reżyseria: Christoffer Boe | dystrybucja: Aurora Films | czas: 100 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj