Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeff Bridges: To będzie ostra jazda!

9 sierpnia 2013, 09:08
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
R.I.P.D.
R.I.P.D./Media
">>R.I.P.D.<< da widzowi sporo przyjemności na różnych poziomach" – zapewnia Jeff Bridges, agent filmowego departamentu sprawiedliwości, w którym rządy sprawują martwi funkcjonariusze policji.

Co sprawiło, że zdecydowałeś się zagrać w "R.I.P.D. Agentach z zaświatów"?
Jeff Bridges: Najbardziej spodobała mi się świeżość tego filmu. Poza tym jednym z kryteriów decydujących o tym, że wybieram rolę, jest poczucie, że sam chciałbym zobaczyć ten film. "R.I.P.D." zdecydowanie je spełnia. Lubię filmy, które zaskakują i potrafią zabrać cię w przestrzenie, których się nie spodziewasz. Tu właśnie tak jest. Myślisz, że wszystko zmierza w jakimś kierunku, a tymczasem sytuacja zupełnie się odwraca. Mnóstwo niespodzianek.

Co było takiego w osobowości Roya Pulsifera, że chciałeś sportretować go na ekranie?
Spodobała mi się możliwość zagrania postaci żyjącej w XIX wieku, bo lubię ten okres w historii. Roy to facet, który bierze siebie bardzo na serio, a tacy ludzie bywają bardzo zabawni. On prawdopodobnie nie uważa się za śmiesznego, ale ma poczucie humoru. Jego humor często bywa mimowolny. Myślę, że ludzie nie tylko śmieją się z niego, ale i razem z nim.

Zdajesz się lubić nosić kowbojskie kapelusze i stroje z westernów. Tak było choćby w "Prawdziwym mieście" i "Szalonym sercu".
Uwielbiam westerny. Jeśli mam okazję wsiąść na konia i założyć kowbojski kapelusz, zawsze traktuję to jako plus. Bawiłem się w kowbojów jako dzieciak, a aktorstwo to w dużej mierze sztuka udawania. Uprawiając ten zawód, możesz być dorosłym, a zachowywać się, jakbyś wciąż był dzieckiem.

A co możesz nam powiedzieć o Nicku Walkerze, postaci granej w "R.I.P.D. Agentach z zaświatów" przez Ryana Reynoldsa?
To także gość, który traktuje siebie na poważnie. Roy i Nick mają dość osobliwą relację, która ewoluuje w trakcie filmu. Nie chcę jednak mówić, jak to wszystko się skończy. Zepsułoby to niespodziankę.

Jak pracowało ci się z Ryanem Reynoldsem?
Wspaniale. Musiał zagrać postać, która nie tylko uczestniczy w scenach akcji i ma potencjał komediowy, ale jest też wplątana w dramatyczną historię, która przewija się przez film. Trzeba mieć sporo umiejętności, by zawrzeć w jednym te wszystkie role. Ryan jest bardzo dobry w konwencji komediowej i świetny w dramatycznej, by nie wspomnieć o tym, że ma doskonałe warunki fizyczne i jest we wspaniałej formie. Wiele scen akcji zagrał bez niczyjej pomocy i był w tym bardzo dobry.

Ten film to komedia akcji. Czy aktorowi trudno jest złapać równowagę pomiędzy tymi dwoma konwencjami?
To wyzwanie w każdym filmie – stworzyć konwencję, za którą ma podążać publiczność. To szczególnie ważne, gdy nie poruszamy się w obrębie jednego gatunku. Zanim rozpoczęliśmy zdjęcia na planie "R.I.P.D.", sporo o tym dyskutowaliśmy. Chcieliśmy znaleźć odpowiedni ton i utrzymać go na tyle, że gdy pozwalamy sobie na żart na ekranie, nie zdaje się on wyjęty z innego filmu. Kiedy jest dramatyzm, też ma być autentyczny. To istotne, by wykreować wiarygodną rzeczywistość. Reżyser potrafił to zrobić. Myślę, że Robert zrobił naprawdę dobrą robotę.

Film został zrobiony w technice 3D i zawiera wiele scen akcji. Czy efekt rzeczywiście jest tak spektakularny, jak zapowiada to trailer?
Te wszystkie sceny będą świetnie wyglądać w 3D, a efekty specjalne dają sporo zabawy. "R.I.P.D." da widzowi sporo przyjemności na różnych poziomach.

Czy sam brałeś udział w którejś ze scen akcji?
Tak, było kilka zwariowanych scen, gdzie samochody przewracały się do góry kołami. W trailerze można zobaczyć mnie i Ryana jeżdżących po budynkach, co było bardzo ekscytujące. W filmie jest mnóstwo podobnych scen.

Czy kręcenie scen akcji to rzeczywiście taka świetna zabawa, jak mogłoby się zdawać z punktu widzenia odbiorcy?
Kręcenie filmów to bardzo pracochłonny proces. Czasem pięciosekundowa scena zabiera cały dzień na planie. Staram się jednak cieszyć z tego, co robię, niezależnie od wszystkiego. Takie podejście pomaga aktorom i jest widoczne w filmie. Naprawdę doskonale się bawiliśmy, cały czas żartowaliśmy. Nawet jeśli musieliśmy powtarzać sceny w nieskończoność, było zabawnie.

Jak twoim zdaniem na "R.I.P.D. Agentów z zaświatów" zareaguje publiczność?
Przede wszystkim będzie mieć sporo zabawy. Jak mówiłem, nie mam z zwyczaju psuć niespodzianek, ale to będzie ostra jazda!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj