Dziennik Gazeta Prawana logo

"Battleship: Bitwę o Ziemię" – trafiony, zatopiony

2 listopada 2012, 14:41
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Battleship: Bitwa o Ziemię
Battleship: Bitwa o Ziemię/Media
Przyznaję, że sięgnąłem po "Battleship: Bitwę o Ziemię" wyłącznie z czystej – i nieco masochistycznej – ciekawości, jak można przenieść na wielki ekran grę w statki. Tak, tę samą, w którą graliśmy na nudnych lekcjach.

A5 – pudło. B3 – trafiony. Firma Hasbro, która dystrybuuje planszową wersję "Statków", wyłożyła kasę, by na ekranach połączone siły amerykańskie i japońskie stanęły do nierównej walki z najeźdźcami z kosmosu. Reszta według schematu: obibok zostanie herosem, spryt zwycięży z techniką itp.

I choć od strony technicznej to widowisko całkiem imponujące, to jednak jest tak piramidalną bzdurą, że szkoda na nie czasu. I nawet moja niezmierzona sympatia do Liama Neesona, który gra tu jedną z ważnych drugoplanowych ról, nie pomogła w czasie seansu.

BATTLESHIP: BITWA O ZIEMIĘ | reżyseria: Peter Berg | dystrybucja: TiM Film Studio

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj