Daniel Craig twierdzi, że osobiście dokonał wstępnej rekrutacji Bardema, gdy spotkali się na gali dobroczynnej w Los Angeles. – Po prostu go o to spytałem, a on powiedział: tak – śmiał się filmowy 007.

Reklama

Z kolei Javier Bardem wspominał, że pierwszym Bondem, którego obejrzał (w wieku 11 lat) był "Moonraker" z Rogerem Moore'em. Od tamtej pory, jak zapewnia, nie opuścił żadnego filmu z serii. – Myślę, że mój występ jest rodzajem hołdu złożonego malowniczym "czarnym charakterom" obecnym w tym gatunku, choć pracując nad rolą, nie odwoływałem się szczególnie do żadnego z nich. Moim zdaniem Silva to anioł śmierci, całkowicie zepsuty, do szpiku kości, który jednak potrafi sprawiać doskonałe wrażenie.

Reżyser Sam Mendes uważał, że właśnie Bardem był zdolny wcielić w życie jego koncepcję, by w nowym filmie znalazł się "czarny charakter, jakiego w cyklu bondowskim nie było od dawna. – Ważne było zachowanie proporcji pomiędzy pewną teatralnością Silvy – to przecież tradycja filmów o Bondzie – a wiarygodnością jego charakteru – podkreślał reżyser. – Musiał być na swój sposób zabawny, ale niebezpieczny, nawet dziwaczny. Jestem zdania, że Javier spełnił nasze oczekiwania z nawiązką.