Dziennik Gazeta Prawana logo

Christiny Aguilery amerykańska kariera od zera do bohatera

26 czerwca 2011, 11:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W kategorii najlepsza komedia lub musical walczy "Burleska"
W kategorii najlepsza komedia lub musical walczy "Burleska"/AP
W "Burlesce" gwiazdy stroszą piórka i śpiewają. Niestety piosenki, które nie wpadają w ucho.

Historia jest prosta. Młoda dziewczyna Ali (Aguilera) chce się wyrwać z zabitej dechami dziury, gdzie przy odrobinie szczęścia ma szansę zostać najlepszą kelnerką w miejscowym barze. Ale nawet to nie zagwarantuje jej regularnej, cotygodniowej wypłaty. Zabiera więc z kasy to, co się jej należy, i wyrusza w świat szukać szczęścia. Gdzie? Oczywiście do Los Angeles, bo tylko tam kelnerka ma szansę zostać gwiazdą. Zatrzymuje się w podłym hotelu. Szuka pracy jako tancerka/piosenkarka poprzez prasowe ogłoszenia. Łatwo nie jest. Aż pewnego wieczoru, sterana po całym dniu, trafia do klimatycznego baru, wydaje nieprzyzwoitą (jak dla niej) sumę na wstęp i... zakochuje się w tym, co tam widzi: odzianych w cekiny dziewczętach, które wdzięcznie kręcą tyłeczkami i otwierają usta, udając, że śpiewają, do nagrań piosenek wielkich gwiazd sprzed lat. Oczywiście, od razu udaje jej się zostać tam kelnerką (dzięki delikatnemu wsparciu ślicznego barmana), a potem... Może być już tylko lepiej. Amerykańska kariera od zera do bohatera, bo przecież nasza Ali ma talent, który w końcu musi się ujawnić i odmienić jej (i nie tylko jej!) życie.

Nawet jak na musical "Burleska" jest filmem trochę zbyt sztampowym i banalnym. Cher (tym razem w roli sfrustrowanej długami szefowej baru, Tess) ponoć dwa razy odmawiała w nim udziału. Nie podobały jej się ani dialogi, ani jej postać. Wiedziała, co robi, bo dziś dzięki Tess może się pochwalić nominacją do Złotej Maliny za najgorszą rolę drugoplanową. Dialogi rzeczywiście są drętwe, jak, nie przymierzając, w polskim serialu, aktorstwo głównej bohaterki Ali również. Aguilera (która tą rolą chce rozpocząć romans z kinem) jest świetna, kiedy pozwalają jej śpiewać i robić to, co potrafi najlepiej – być artystką na scenie. Głos ma fantastyczny i nikt jej tego nie odbierze.

Cher była kiedyś dobrą aktorką (ma nawet na koncie Oscara za rolę we "Wpływie księżyca"), ale dziś ma kłopoty z mimiką, a właściwie z jej brakiem, spowodowanym rzecz jasna nadmiarem operacji plastycznych. Za swoją piosenkę "You Haven’t Seen the Last of Me" (jedną z dwóch, które śpiewa w tym filmie) dostała Złoty Glob, chociaż wcale nie jest to piosenka najlepsza. Ale też żadna inna nie zapada w pamięć, żadnej nie nuci się po wyjściu z kina. I to też jest problem tego musicalu. Atuty? Dobre sceny występów a la burleska, niezłe kostiumy, głos Aguilery i... bardzo przyjemne ciacho, czyli Cam Gigandet w roli zakochanego w Ali barmana.

BURLESKA | USA 2010 | reżyseria: Steve Antin | obsada: Cher, Christina Aguilera, Stanley Tucci | dystrybucja: Imperial

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj