Horror "Wyspa pająków" można oglądać w polskich kinach od dziś, 30 września.
Urzekające pejzaże
Urzekające pejzaże Mauritiusa stały się scenerią dla wydarzeń z horroru. Potrzebowaliśmy miejsca, które sprawiałoby wrażenie nietkniętego; miejsca, które mogłoby wiarygodnie istnieć poza ludzką kontrolą – tłumaczył reżyser Christopher Smith ("Lęk"). I dodawał, że pragnął stworzyć film, który dotyka czegoś pierwotnego, a zarazem głęboko ludzkiego.
Scenografka Heather Louise Fayd'Herbe postarała się maksymalnie wykorzystać naturalne otoczenie: Nie chcieliśmy zbytnio ingerować w krajobraz. Wyspa miała swoją niesamowitą fakturę, a naszym zadaniem było jej podkreślenie. A także zasugerowanie, że wyspa rządzi się własną logiką oraz posiada własny ekosystem. Każdy szczegół – od porzuconych konstrukcji po misternie utkane pajęczyny – miał odzwierciedlać świat opanowany i przekształcony przez pająki. I nie chodzi tylko o to, że te pająki tam są. Chodzi o to, że uczyniły to miejsce swoim.
Język dźwiękowy pająków
Ale pająki w filmie nie tylko widać, lecz również je słychać, co potęguje nastrój grozy. Poświęciliśmy mnóstwo czasu na opracowanie języka dźwiękowego pająków – mówił spec od efektów dźwiękowych Roland Heap. Kliknięcia, odgłosy ruchu, wibracje – dźwięki, które wydają się niemal znajome, a jednak na tyle odmienne, by budzić niepokój.
Realizatorzy wielokrotnie mieli poczucie, że wyspa ich obserwuje. Żartowaliśmy, że po zakończeniu zdjęć nikt z nas nigdy nie spojrzy na pająka tak samo – podsumowywał Andy Nyman ("Wicked", serial "Peaky Blinders"), który w filmie gra jedną z głównych ról.
Pomysł na horror
Pomysł na horror "Wyspa pająków" zrodził się z pozornie prostego pytania: co się wydarzy, gdy natura przestanie grać według naszych zasad? Zawsze intrygowało mnie to, jak działa strach – jak coś tak drobnego jak pająk potrafi całkowicie nas obezwładnić – tłumaczył scenarzysta Christopher Jolley. Na fotelu reżysera zasiadł Christopher Smith, prawdziwy spec od horrorów, który debiutował przebojowym "Lękiem" z Franką Potente i Seanem Harrisem (2004). Wszystkie jego dotychczasowe fabuły stały się kultowymi tytułami dla fanów nowoczesnego kina grozy. O "Wyspie pająków" mówił tak: Chciałem, aby widzowie poczuli się, jakby tam byli – by odczuli każdy dźwięk, każdy ruch, każdą chwilę. Wyspa jest nie tylko tłem. Jest bohaterem. Jest nieprzewidywalna, piękna i całkowicie obojętna na nasz los.
Kluczowa była obsada. Szukano aktorów, którzy wiarygodnie pokażą walkę o przetrwanie, ale i o człowieczeństwo swoich bohaterów w obliczu katastrofy. Wybitnego aktora charakterystycznego Tima McInnerny'ego ("Notting Hill", serial "Gra o tron") przyciągnęła emocjonalna prawda filmu: Urzekło mnie to, że nie chodziło tylko o reakcję na zagrożenie – istotą opowieści było mierzenie się ze strachem, ochrona bliskich i konfrontacja z tymi aspektami własnej osobowości, których wolelibyśmy unikać.
Główną rolę kobiecą powierzono Rose Williams, znanej przede wszystkim z seriali "Sanditon" (2019–2023) i "Nastoletnia Maria Stuart" (2017), a także z filmu "Paryż pani Harris" (2022). Avani Gregg, amerykańska aktorka i influencerka, która również wystąpiła w filmie, podzieliła się swymi wspomnieniami z planu: Pracowaliśmy w autentycznych plenerach, zmagając się z żywiołami. To wspólne doświadczenie pozwoliło nam porozumiewać się niemal bez słów.
Producent Michael Knowles podsumowywał: To film, który działa na wielu płaszczyznach. Trzyma w napięciu, jest emocjonalny i wyróżnia się wyrazistą warstwą wizualną. To dokładnie taka historia, jakiej widzowie oczekują w kinie.
Uniwersalny lęk
Badania przeprowadzone przez naukowców z Niemiec, Austrii i Szwecji wykazały, że niemal 40 procent ludzi na świecie odczuwa lęk na widok pająka. Jak wyjaśniała psycholożka Evelyne Josse, powodem jest to, że pająki postrzegane są jako szybkie i nieprzewidywalne, mogące nagle pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie, na przykład wyskakując spod mebla czy zza zasłony.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim stażem.
