Dziennik Gazeta Prawana logo

Arcydzieło po raz pierwszy w polskich kinach. W dodatku w nowej wersji

"Ghost in the Shell"
"Ghost in the Shell"/Materiały prasowe
Już dziś w polskich kinach pojawił się "Ghost in the Shell" w reżyserii Mamoru Oshii – kultowe anime z 1995 roku, które na trwałe zmieniło oblicze kina science fiction i cyberpunku. Film, powstały na podstawie przełomowej mangi Masamune Shirowa, trafia na polskie ekrany nie dość, że po raz pierwszy, to od razu w odrestaurowanej wersji 4K.

Oryginalny film "Ghost in the Shell" trafił do polskich kin dziś, 24 lipca 2026 roku.

Polska premiera kinowa

"Ghost in the Shell" od ponad trzech dekad pozostaje jednym z najbardziej kultowych dzieł animowanych na świecie, nigdy wcześniej nie był szeroko dystrybuowany w Polsce. Widzowie mogą go zobaczyć na wielkim ekranie po raz pierwszy w odrestaurowanej wersji 4K.

Nie będziemy ukrywać, że bardzo zależało nam, żeby wprowadzić ten tytuł na polskie ekrany. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało się nam go pozyskać – podkreśla właściciel firmy Flashback, Patryk Tomiczek, dystrybutor klasyki filmowej popkultury.

Kamień milowy cyberpunku

W futurystycznym świecie, gdzie granica między człowiekiem a maszyną niemal zanikła, major Motoko Kusanagi prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczego hakera znanego jako Władca Marionetek. To nie tylko cyberpunkowy thriller, ale także fascynująca opowieść o tożsamości, sztucznej inteligencji i granicach ludzkiej świadomości.

Wpływ "Ghost in the Shell" na współczesną kulturę popularną trudno przecenić. Film inspirował twórców "Matrixa" – jego wizja cyberprzestrzeni i estetyka wyraźnie zainspirowały kultowe dzieła sióstr Wachowskich. To właśnie w tym filmie można odnaleźć źródła obrazów i motywów, które na stałe weszły do historii kina science fiction. Wpływ anime Mamoru Oshii widoczny jest także w produkcjach takich jak "A.I. Sztuczna inteligencja" czy "Raport mniejszości", a w 2008 roku studio DreamWorks Stevena Spielberga nabyło prawa do aktorskiej adaptacji mangi. Z kolei James Cameron nazwał "Ghost in the Shell" "pierwszym prawdziwie dojrzałym filmem animowanym, który osiągnął poziom literackiej i wizualnej doskonałości".

Od mangi do filozoficznego SF

Adaptując mangę Masamune Shirowa, Mamoru Oshii świadomie odszedł od jej humorystycznego tonu, koncentrując się na pytaniach o świadomość, tożsamość i granice człowieczeństwa – nadał historii znacznie bardziej kontemplacyjny i filozoficzny charakter niż jej mangowy pierwowzór. Reżyser wielokrotnie podkreślał, że interesowało go przede wszystkim stworzenie wiarygodnego świata przyszłości oraz opowiedzenie historii Motoko Kusanagi jako istoty zawieszonej między człowiekiem a maszyną. To właśnie ta filozoficzna perspektywa sprawiła, że "Ghost in the Shell" stał się czymś więcej niż filmem science fiction – dziełem, które do dziś inspiruje twórców i prowokuje do dyskusji o naturze ludzkiej świadomości.

Oshii przyznawał w wywiadach, że ogrom informacji, technologicznych szczegółów i pomysłów zawartych u Masamune Shirowa był niemożliwy do zmieszczenia w jednym filmie (jedną z jego pierwszych decyzji było usunięcie z filmu Fuchikomów). Dlatego od początku postawił na wyraźny temat przewodni i świadomie wybierał, co pominąć. Jego główną motywacją przy realizacji filmów jest "tworzenie światów innych niż nasz". To świetnie tłumaczy słynną kilkuminutową sekwencję miasta w "Ghost in the Shell", gdzie fabuła niemal zatrzymuje się na rzecz atmosfery i obserwacji futurystycznej metropolii.

Wciąż aktualne arcydzieło

Po ponad 30 latach od światowej premiery "Ghost in the Shell" pozostaje dziełem zaskakująco aktualnym – wizją przyszłości, która przewidziała wiele pytań dotyczących sztucznej inteligencji, cyfrowej tożsamości i relacji człowieka z technologią.

"Legenda na wielkim ekranie. Przekonaj się, gdzie kończy się technologia, a zaczyna człowieczeństwo w arcydziele animacji Mamoru Oshiiego" – namawia Sławomir Wasiński, Wchłonięty przez Orient.

Z kolei Robert Ziębiński zauważa, że "wyrastający z najlepszych tradycji fantastyki naukowej" "Ghost in the Shell" to "film, który pytania o naturę człowieczeństwa, świadomości i granice między człowiekiem a maszyną wyniósł do rangi sztuki. Arcydzieło, bez którego trudno wyobrazić sobie współczesne science fiction".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Piotr Kozłowski
oprac. Piotr Kozłowski

Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraArcydzieło po raz pierwszy w polskich kinach. W dodatku w nowej wersji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj