Film "Wszyscy moi wrogowie" ("The Rivals of Amziah King") pojawi się w polskich kinach 14 sierpnia.
Kto stoi za filmem?
"Wszyscy moi wrogowie" to film wyprodukowany przez twórców "Pewnego razu... w Hollywood" oraz "Snów o pociągach", opowieść o ludziach z peryferii, którzy próbują zbudować coś trwałego w świecie rządzonym przez chaos. Za kamerą stanął Andrew Patterson ("Bezmiar nocy"), który udowadnia, że potrafi łączyć kameralną historię – napisaną zresztą przez siebie samego – z napięciem i wyjątkowym klimatem.
Kto występuje w filmie?
Pierwsze skrzypce gra uwielbiany Matthew McConaughey ("Interstellar", "Detektyw", "Witaj w klubie", "Wilk z Wall Street"), a towarzyszą mu Angelina LookingGlass ("Szepty mroku"), Kurt Russell ("Coś", "Nienawistna ósemka", "Pewnego razu… w Hollywood"), Cole Sprouse ("Riverdale", "Trzy kroki od siebie", "Supertata"), Tony Revolori ("Grand Budapest Hotel", "Dorastanie dla początkujących", "Spider-Man: Bez drogi do domu") oraz Rob Morgan ("Stranger Things", "Mudbound", "Nie patrz w górę").
O czym jest film?
Na uboczu prowincjonalnej Ameryki żyje charyzmatyczny outsider, muzyk i lokalny przedsiębiorca (Matthew McConaughey), który przewodzi nietuzinkowej społeczności. Gdy po latach do jego życia niespodziewanie wraca przybrana córka, mężczyzna dostrzega szansę na odbudowanie relacji i stworzenie prawdziwego rodzinnego biznesu. Ich wspólna przyszłość szybko jednak staje pod znakiem zapytania – konkurenci zrobią wszystko, by zniszczyć to, co było budowane przez lata. W świecie, gdzie granica między dobrem a złem jest niejasna, a lojalność ma swoją cenę, nowo odbudowana rodzina będzie musiała zawalczyć nie tylko o przetrwanie, ale i o siebie nawzajem.
Świetne recenzje
Film zachwycił międzynarodowych widzów i krytyków. Na portalu Rotten Tomatoes aż 97 proc. recenzji jest pozytywnych.
Brian Tallerico z RobertEbert.com określił dzieło mianem "fenomenu".
"Matthew McConaughey w swojej najlepszej roli" – zawyrokował Nate Richards z Collidera.
"Film, który uchwycił rzadko spotykane uczucie: absolutną radość" – spostrzegł Matt Negla z NBP.
"Inny niż wszystko, co do tej pory widzieliście" – ocenił Owen Gleiberman z Variety.