Ósmy odcinek serialu "Wojna zastępcza", zatytułowany "Autobus", zadebiutuje dziś, w niedzielę, 26 kwietnia o godz. 20:25 na antenie TVP1, a kolejne z trzynastu odcinków będą nadawane co tydzień.
Serial antypolski i prorosyjski?
"Wojna zastępcza" opowiada o młodych agentach szkoły w Kiejkutach. Zdaniem podpułkownika Marcina Falińskiego już sam obraz szkoleń "jest wypaczony i to delikatne określenie". Pokazana jest karykatura szkolenia. Nic nie jest prawdziwe. Robi się niepoważnie, gdy szef UOP idzie do gabinetu dentystycznego, by zrekrutować człowieka do służby. Poza tym mamy do czynienia z pomieszaniem UOP z innymi jednostkami organizacyjnymi, służbami mundurowymi, czy Siłami Zbrojnymi. W filmie szkolenie prowadzi żołnierz w mundurze WSW, przecież to absurd, kłamstwo. Ośrodek Kształcenia Kadr Wywiadu podlegał pod Zarząd Wywiadu UOP – zżyma się wojskowy w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Według eksperta "ten serial to jedna wielka dezinformacja i inspiracja. Jest bardzo prorosyjski, a wręcz antypolski. Powiem wprost: moim zdaniem jest szkodliwy dla bezpieczeństwa państwa. Powinien zostać zdjęty z anteny, a decydenci, którzy go wprowadzili i w ogóle dopuścili do realizacji powinni podlegać rozpracowaniu służb kontrwywiadowczych i antykorupcyjnych. Podkreślę, serialu w telewizji publicznej!".
"Wojna zastępcza" zdaniem wojskowego "ośmiesza funkcjonariuszy polskich służb specjalnych, pokazuje ich wręcz jako głupków, którzy w czasie wizyty w zagranicznym hotelu kradną szampony, skaczą po łóżku, a służby działają na żenująco niskim poziomie. Pokazuje oficerów, którzy są niesprawni fizycznie, a szef UOP mieszka z narkomanką, albo spotyka się z informatorem na bazarze Różyckiego w Warszawie, gdzie dochodzi do zamachu na niego. Przekaz podprogowy jest jednoznaczny – oficerowie polskich służb specjalnych to banda amatorów. Przypomnę, że zdaniem wielu ekspertów nasz wywiad znajdował się w tych czasach w czołówce tego typu służb na świecie. Ze swoimi ograniczeniami kadrowymi prowadziliśmy operacje na poziomie globalnym".
W Polsce powoływane są komisje czy kolejne gremia, które mają walczyć z dezinformacją i wojną informacyjną w cyberprzestrzeni. Tymczasem w telewizji publicznej, w primetimie w niedzielę pokazywana jest na pełną skalę dezinformacja zgodna z rosyjskim przekazem – mówi "Rzeczpospolitej" Faliński.
Jeżeli będziemy emitować w publicznej telewizji, za publiczne pieniądze dezinformację, to jakie my mamy szanse w starciu z takim przeciwnikiem, jakim jest Rosja i jej służby? Według mojej wiedzy reżyser i współscenarzysta pochodzący z byłej Jugosławii rozpoczął studia filmowe w Moskwie. Abstrahuję od tego, że pojawiają się w serialu elementy, które mogą stanowić plagiat z powieści szpiegowskich np. "Obcy horyzont" czy "Operacja Rafael". Moim zdaniem sprawą powinien się zainteresować kontrwywiad ABW. Bo serial ten jest szkodliwy dla bezpieczeństwa państwa. Robi wodę z mózgów Polakom. Autorzy filmu fabułę wstawili w konkretne realia polityczne, opisują działania polskiej służby specjalnej – UOP. Jeżeli chcieli stworzyć fikcję mogli wstawić w fabułę wymyśloną instytucję np. Agencję Bezpieczeństwa Narodowego. Wtedy wyglądałoby to zupełnie inaczej – kwituje były oficer Agencji Wywiadu.
Milion widzów serialu
Serial okazał się hitem. Przyciąga średnio przed telewizory ponad milion widzów. Jest także szeroko komentowany w mediach społecznościowych.
Pierwszy odcinek miał średnio 1,22 mln widzów, drugi – 1,03 mln, a trzeci – 914 tys. Mimo że wydaje się, że widownia serialu topnieje, to wciąż daje średnio 1,06 mln widzów. Dopiero z danych oglądalności kolejnych odcinków będzie można wnioskować, czy następują systematyczne spadki, czy milionowa średnia zostaje utrzymana.
Kto występuje w serialu?
W główne role polskich szpiegów wcielają się Mateusz Więcławek, Waleria Gorobets, Piotr Witkowski i Karol Bernacki. W serialu znaczące role grają także m.in. Paulina Gałązka, Mariusz Bonaszewski, Mirosław Haniszewski, Dawid Dziarkowski, Adam Wietrzyński oraz Cezary Żak.
O czym jest serial?
Artur (Mateusz Więcławek), Zuza (Waleria Gorobets), Budyń (Piotr Witkowski) i Gutek (Karol Bernacki) poznają się na szkoleniu w najważniejszej polskiej szkole dla szpiegów w Kiejkutach. Nie są typowymi agentami, nigdy też nie mieli nic wspólnego z wojskiem, jednak każde z nich ma pewne, niecodzienne umiejętności i cechy, które zdecydowały o tym, że zostali wybrani do elitarnej szkoły przez swojego mentora, nowego szefa UOP Sadowskiego (Mirosław Haniszewski).
Ich działalność jako grupy agentów zaczyna się w 1991 roku, w drugim roku przemian społeczno-gospodarczych po upadku komunizm w Polsce w 1989 roku. W Polsce wciąż stacjonują wojska rosyjskie. W 1991 roku ZSRR się rozpada, Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina, Białoruś uzyskują niepodległość. Rosjanie decydują o wycofaniu swoich wojsk z krajów bloku wschodniego. Generał Dubynin (Cezary Żak), pułkownik Zarudin (Dawid Dziarkowski) i podoficer Wiktor (Adam Wietrzyński) chcą ukryć, a potem sprzedać dwie głowice jądrowe składowane w tajnych atomowych bazach rosyjskich w Polsce.
Tymczasem generał Smirnoff z Moskwy wysyła do Polski specjalną agentkę Nastię (Paulina Gałązka), która ma ich szpiegować i donosić o wszelkich nieprawidłowościach. Na drodze Nastii staje Artur, młodzi agenci zakochują się, ale czy jest to prawdziwe uczucie…?
Kto stoi za serialem?
"Wojna zastępcza" to serial w reżyserii Denisa Delica, który jest również współautorem scenariusza obok Mateusza Pastewki, Tomasza Kępskiego i Michała Kozłowskiego.
Zdjęcia do serialu były nagrywane w ok. 80 różnych lokalizacjach, w tym m.in. w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim, który zagrał Legnicę, Bieszczadach, które zagrały Bałkany, oraz w Świętochłowicach, które zagrały Sarajewo.