Dziennik Gazeta Prawana logo

Meryl Streep: Film nie jest receptą na prawdę

18 lutego 2009, 12:29
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Nominowana do Oscara 2009 za pierwszoplanową rolę w "Wątpliwości" aktorka, to prawdziwa weteranka rozdań nagród Akademii Filmowej. Dwukrotna zdobywczyni Oscara, piętnaście razy nominowana do tej nagrody Meryl Streep opowiada o swojej kreacji w filmie Johna P. Shanleya, który 20 lutego wchodzi na polskie ekrany i jest jej szansą na kolejną statuetkę

Bzdura. Jakbym nie miała nic innego do roboty. Może on się nudzi i to wszystko wymyśla?

A to facet wygrywa.

Taka, że poza planem robiłam na drutach. Uczyłam też Amy Adams (grającą w filmie młodą zakonnicę – red.). Cały czas dziergałam pracochłonny szal, który noszę w filmie. I John Patrick Shanely czuł się wykluczony z naszego kółka robótek ręcznych. Z tego powodu coś sobie ubzdurał i teraz na okrągło to opowiada, czym nieźle mnie wkurza.

To pomaga opowieści. Najwyraźniej John uznał moje metody pracy za zbyt nudne i zdecydował się coś ubarwiać? W każdym razie trzeba mu przyznać, że całość historii była świetnie napisana, tak precyzyjnie dopracowana, że praktycznie nie wymagała żadnych dodatkowych przygotowań. Wszystko, co trzeba było mieć, to pasja i wiara w swojego bohatera. No i świadomość tego, co reżyser chce w danej scenie osiągnąć.

Myślę, że jest raczej produktem swoich czasów i konieczności funkcjonowania w hierarchii, w której nigdy nie będzie na szczycie, bo to miejsce jest zarezerwowane dla mężczyzn. Jest tym, czego się od niej akurat wymaga. Tak jest w islamie, że kobieta jest jedną piątą mężczyzny. Albo w mormońskim wyznaniu, według którego kobieta do nieba może trafić tylko za pośrednictwem swojego męża. Przy pracy nad filmem zainteresował mnie model życia zakonnic w świetle katolickiej konstrukcji cierpienia, rozumienia cierpienia, a przez to zbliżenia do Boga. Zakonnice żyją takim życiem bez innych właściwości. Nie wydaje mi się, żeby były w nim nieszczęśliwe. Nie wyglądają na nieszczęśliwe, tylko na takie, które trochę gorzej się bawią niż księża. Zakonnice, które spotykałam przygotowując się do roli, nie były nieszczęśliwymi kobietami, ale bardzo oddanymi, gotowymi do dużych poświęceń osobami.

Akcja rozgrywa się w latach 60., więc od tamtej pory zmieniło się dosłownie wszystko. Ludzie naprawdę myśleli, że kobiety będą mogły zostawać księżmi. Doskonale pamiętam dysputy na ten temat.

Wątpliwości? No np. co jutro się wydarzy... (śmiech).

Uważam, że ciekawość to jedna z najważniejszych cech zarówno aktora, jak i każdego człowieka. To forma poddawania rzeczywistości w wątpliwość, zamiast brania jej taką, jaka się wydaje na pierwszy rzut oka bez kwestionowania czegokolwiek. To jedyny sposób na przyjrzenie się czemuś głębiej. Ale nie podważam każdego wykonanego przez siebie zadania aktorskiego, już dawno minęłam granicę myślenia o sobie w kategoriach: „o Boże, jak staro wyglądam”. Uwielbiam proces powstawania filmu, tę unikalną możliwość bycia świadkiem procesu przekazywania myśli obrazem.

Mam przyjaciela, zatrudnionego w sektorze ochrony, który napisał książkę „The Gift of Fear” („Dar strachu” Gavin de Becker – red.). To wspaniała książka, która ma dla kobiet bardzo ważne przesłanie: jeśli masz przeczucie, że coś ci zagraża, z pewnością tak jest, zaufaj swojej intuicji. Mamy naturalnie wbudowane sensory, którymi intuicyjnie odbieramy rzeczywistość. Film „Wątpliwość” mówi: nigdy nie wolno zapomnieć o tym, że jest się przede wszystkim człowiekiem. Ale jednocześnie przypomina, że ludzka natura to totalny bajzel. Film nie jest receptą na prawdę.

Dobre pytanie. Nie mam pojęcia. Sama często, gdy siedzę w domu, oglądam telewizję i tak samo jak wszyscy kocham i nienawidzę reality show. Bo po chwili rozrywki robi się totalnie nudno, płytko, powierzchownie. A ja lubię przyjąć choć na chwilę czyjś punkt widzenia. Gdy jestem w muzeum, lubię, gdy o wystawie opowiada mi historyk sztuki, to daje perspektywę inną od mojej własnej. Dostrzegam coś więcej niż tylko obrazy wiszące na ścianach. Taką właśnie inną perspektywę daje „Wątpliwość”. Ale lubię też przedsięwzięcia typu „Mamma Mia!”, w których chodzi wyłącznie o dobrą zabawę.

Nie grozi im to. To przecież ostatnie miejsce na świecie, do którego można chcieć pojechać.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

to kandydat do tegorocznych Oscarów w 5 kategoriach: (Meryl Streep), (Philip Seymour Hoffman), dwie nominacje dla (Viola Davis, Amy Adams),

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Śledź na żywo rozdanie Oscarów 2009 na
Nasza relacja w niedzielę 22 lutego ok. 2 w nocy czasu polskiego

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Filmy z do kupienia na LITERIA.PL >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj