Dziennik Gazeta Prawana logo

Pojedynek na słowa

24 października 2008, 10:09
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Pojedynek na słowa
Inne
Zwykłe gimnazjum, aktorzy naturszczycy i toczący się powolnym rytmem rok szkolny. Paradokumentalny film Laurenta Canteta "Klasa" nagrodzony Złotą Palmą podczas tegorocznego festiwalu w Cannes pokazuje, że kino wcale nie potrzebuje efektownych scenariuszy ani aktorów z bajońskimi gażami, aby opowiadać fascynujące, przejmująco prawdziwe historie - czytamy w piątkowym dodatku DZIENNIKA.

Za realizacją filmu stoi niezwykła opowieść. Zaczęło się od książki "Entre les murs" - jej autor Francois Begaudeau opisał swoje doświadczenia jako nauczyciela, który przez rok pracował w podparyskim gimnazjum. Książka zdobyła rozgłos i prestiżową nagrodę France Culture 2006. W tym samym roku do jej autora przyszedł jeden z bardziej utytułowanych francuskich twórców młodego pokolenia. Miał na koncie weneckiego Złotego Lwa, Cezara za debiut, Odkrycie Roku od jurorów Europejskiej Nagrody Filmowej i nagrodę dla reżysera na festiwalu San Sebastian. Cantet, który przede wszystkim zajmuje się kinem zaangażowanym, od dawna szukał materiału na film o życiu młodzieży w szkole średniej. Książka Begaudeau podsunęła mu pomysł na eksperyment.

Od listopada do końca roku szkolnego młodzi ludzie - ochotnicy, którzy wcześniej nie występowali przed kamerą - brali udział w warsztatach, które rejestrowała kamera. Nie było napisanych dialogów, tylko naszkicowane postaci i zarys scenariusza. Jak mówił reżyser, chodziło o to, by zarejestrować życie społeczności składającej się z 25 osób, które nie wybrały się nawzajem, ale które zmuszono by tę społeczność tworzyć. Rolę ich nauczyciela wziął na siebie sam autor książki. Na miejsce akcji wybrano cieszącą się kiepską sławą, wieloetniczną XX dzielnicę Paryża, której szkoły określa się jako "trudne strefy edukacyjne".

Co z tego eksperymentu wynikło? Bynajmniej nie ckliwe kino społeczne o przedmieściach francuskiej stolicy, gdzie większość uczniów to dzieci emigrantów nierzadko mające problemy na podstawowym poziomie - z językiem, a biały Francuz, jak Begaudeau, jest dziwakiem muszącym ciężko pracować na szacunek potencjalnych przyszłych przestępców. Cantet przemyca oczywiście problemy współczesnej Francji z jej nowymi obywatelami (np. historia Chińczyka, którego rodzice mają być deportowani). Ale przede wszystkim skupia się rodzącej się w bólach relacji młodzież - nauczyciel. Relacji, która polega na trwającym wiele miesięcy pojedynku. W czterech ścianach klasy (film rozgrywa się w ogromnej większości w jednym pomieszczeniu) aż kipi od pasji, uczuć. Francois kocha swoją pracę i wierzy w swoich uczniów - ale nie jest typem dobrotliwego podtatusiałego belfra z hollywoodzkich produkcji. Młodzi ludzie czasem wydają nam się tępi i bezmyślni, czasem zaskakują tym, co potrafią - brawurowe ziomalskie streszczenie "Państwa" Platona, które wygłasza jedna z dziewczyn, powinno zrobić karierę na YouTube.

Lekcje Francois to nie powtarzanie gramatyki ani czytanie niezrozumiałej starofrancuskiej poezji. Przez cały rok uczniowie czytają "Dziennik" Anny Frank i próbują stworzyć własne autoportrety. Nauczyciel próbuje sprowokować ich, by i oni spojrzeli w lustro, spróbowali zrozumieć swoją inność i zaczęli szanować inność pozostałych. Uczy ich, że odrębność etniczna czy religijna nie zwalnia z szacunku do tego, co we Francji tradycyjne. To dużo więcej niż wyćwiczona poprawność polityczna.

"Klasa" nie zawodzi nie tylko na poziomie przekazu, który może być wzorcem nowoczesnej definicji demokracji i tolerancji. Ma wiele zalet czysto filmowych - jest doskonale opowiedziana. Chcemy się dowiedzieć, jaką tajemnicę kryje zbuntowana dziewczyna, która jeszcze rok wcześniej była ulubienicą nauczycieli, kibicujemy uczniowi, któremu grozi dyscyplinarne usunięcie ze szkoły.

Dzięki tej samej technice filmowania co w przypadku meczy tenisowych reżyserowi udaje się przez dwie godziny utrzymać napięcie między nauczycielem a jego klasą. I tym samym miedzy widzami a filmem.

Wielka też w tym zasługa języka - chwilami tak ciętego i dowcipnego, że aż trudno uwierzyć, iżLaurent Cantet dialogi improwizowały 14-latki. Wszystko to dzieje się w słowie, w pyskówkach, językowych potyczkach. Francois objaśnia uczniom słowa i objaśnia im świat. Dawno nie było filmu, który tyle ważnych rzeczy mówiłby o komunikacji między ludźmi, który podnosiłby język niemal do rangi filmowego bohatera.

Jest w tym filmie jakaś czystość. Nie czuć fałszywych nut. Nie ma patetycznych przemówień w stylu: "Kapitanie, mój kapitanie!". Za to jest solidny kawałek życia, do którego czujemy się zaproszeni.

"Klasa" ma w tej chwili wysokie notowania na giełdzie nominacji do Oscara. Oby Akademia okazała się równie otwarta na przekaz tego kina jak jury w Cannes.

"Klasa" (Entre les murs)
Francja 2008; reżyseria: Laurent Cantet;
obsada: Francois Begaudeau;
dystrybucja: SPInka; czas: 128 min
Premiera: 24 października (5)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj