Polskiego piekła nie ma, są tylko piekiełka rodzinnych uroczystości. W debiutanckim filmie Tomasza Drozdowicza trafiamy na komunię wnuczka pewnej nuworyszowskiej rodziny. Są bogaci znajomi, przed którymi trzeba się pochwalić - pięknym domem, gadżetami (nawet jeżeli są absurdalne jak zdalnie sterowana kosiarka do trawy), oraz sukcesami dzieci. Jednak lakier lansu zaczyna nieprzyjemnie odłazić. Synowa (Agnieszka Wosińska) jest co prawda wziętą redaktorką popularnego magazynu, ale i narkomanką. Jej mąż (Grzegorz Damięcki) ma wszelkie dane, by zostać człowiekiem sukcesu, ale od pracy woli gorzałę. Drugi syn, zajmuje się głównie topieniem pieniędzy w niepewnych interesach i aby zdobyć fundusze gotów jest zaprzedać duszę i ciało. Druga córka (Dorota Segda) tkwi nieszczęśliwa w małżeństwie z kryptogejem. Żeby ukryć te coraz bardziej widoczne rysy, nie wystarczy mieszczański sztafaż pani domu (świetna Teresa Budzisz-Krzyżanowska), szarlotka i rosół.

"Futro" zgrabnie rozkłada akcenty między gombrowiczowską groteskę a kameralny rodzinny dramat. Drozdowiczowi udało się uniknąć przesadnej karykatury postaci, zmory podobnych produkcji (chociażby "U Pana Boga w ogródku" Bromskiego). Akcja jest zamknięta w przestrzeni domu i ogrodu, każda z postaci uosabia pewną postawę, łatwo zrobić z tego teatr marionetek. Całość wybronili jednak przede wszystkim aktorzy. Kojarzona dotąd z rolą zakonnicy w "Klanie" Agnieszka Wosińska jako dziennikarka i narkomanka jest na przemian żałosna i tragiczna. Przystojniak Damięcki potrafi oddać melancholię "bananowego szczęściarza", który teoretycznie ma wszystko, ale nic z tego czego naprawdę potrzebuje. Zaś Budzisz-Krzyżanowska pokazuje dobitnie, że potrafi zostać polską Meryl Streep.

Szkoda tylko, że twórcom zabrakło konsekwencji Wojciecha Smarzowskiego, który w "Weselu" najdobitniej w ostatnich latach obnażył w kinie nasze "polactwo". "Futro" zatrzymuje się wpół drogi, a autorka scenariusza ułatwia sobie zadanie zbyt łatwymi opozycjami. Naszej konsumpcyjnej klasie średniej przeciwstawia franciszkańską prostotę, uosabianej tu pod postacią katechetki-idealistki (Karolina Gruszka). Zupełnie niepotrzebnie wprowadza nachalną religijną symbolikę, film ma świetne scenki rodzajowe, ale twórcy jakby nie wierzyli w ich siłę i całość wepchnęli w ramy naciąganej metafory z wieńczącą wszystko katastrofą niczym w "Gnoju" Wojciecha Kuczoka.

FUTRO

Polska 2007; reżyseria: Tomasz Drozdowicz; obsada: Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Agnieszka Wosińska, Grzegorz Damięcki; dystrybucja: SPI; czas: 101 min

Premiera: 25 kwietnia