Dziennik Gazeta Prawana logo

Nadchodzi Stille

30 listopada 2007, 09:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
quot;Dziewczyna moich koszmarów quot; już w kinach
quot;Dziewczyna moich koszmarów quot; już w kinach/Default
Średnio udany remake zapomnianej komedii z lat 70. Choć "Dziewczyną moich koszmarów" bracia Farrelly nie wrócili do pełni formy, film spodoba się fanom Bena Stillera.

Kiedy w 1994 roku Bobby i Peter Farrelly zadebiutowali "Głupim i głupszym", byli najgorętszym towarem na hollywoodzkim rynku komediowym. Po paru latach powtórzyli sukces pamiętnym "Sposobem na blondynkę". Od tego czasu zaczął się powolny spadek ich notowań. Dna sięgnęli "Skazanymi na siebie". Duet uparcie próbuje odzyskać dobre imię. Udało się tylko częściowo.

Po blisko 40 latach życia w stanie kawalerskim Eddie (Ben Stiller) - mobilizowany przez kumpla i ojca (Jerry Stiller, prawdziwy rodzic aktora) - podejmuje tę najważniejszą z decyzji. Mimo że sympatyczną, sporo młodszą blondynkę Lilę (niewidziana jeszcze na polskich ekranach Malin Akerman) zna niewiele ponad miesiąc, oświadcza się. Po błyskawicznym ślubie para wyjeżdża na miesiąc miodowy do meksykańskiego kurortu nad brzegiem oceanu. Już podczas podróży samochodem Eddiemu rzednie mina - jego zakochana w radiowych przebojach wybranka wydziera się non stop. Wkrótce mężczyzna zrozumie, że to dopiero preludium do otchłani piekła małżeństwa. Lila okazuje się niezbyt rozgarniętą, bezrobotną byłą ćpnuką, a w łóżku - sadystką. Lecz może tak naprawdę chodzi o to, że nasz bohater poznaje piękną i zdrową na umyśle Mirandę (w istocie urocza Michelle Monaghan)?

Pod filmem, poza braćmi, podpisało się aż trzech scenarzystów, przy czym wszyscy bazowali na oryginale sprzed 35 lat. Być może dlatego "Dziewczyna moich koszmarów" jest dziełem nierównym, łączącym słodki humor tradycyjnej komedii romantycznej z dowcipem kloacznym. W jakim innym obrazie zobaczymy penis osła w stanie wzwodu lub kobietę oddającą (w ramach pierwszej pomocy) mocz na poparzonego przez meduzy męża? Wszystkie sceny oczywiście spina Ben Stiller, często grywający pierwszoplanowe role w nieskomplikowanych produkcjach tego typu. I choć najnowszemu filmowi komika do klasy "Poznaj mojego tatę" czy "Poznaj moich rodziców" daleko, to zapewnia zabawę nie gorszą niż np. "Nadchodzi Polly". Ta mimika, ta gestykulacja, te ruchy. Zawsze ten sam Stiller. Kochaj go albo rzuć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj