Dziennik Gazeta Prawana logo

Nóż w brzuchu

29 października 2007, 12:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Halloween" - remake kultowego horroru Johna Carpentera z 1978 roku opowiada tę samą, dobrze znaną historię, tyle że z innej perspektywy. I jest znacznie lepszy od wszystkich dotychczasowych kontynuacji.
Od premiery "Halloween" minęło już prawie 30 lat. Carpenter nakręcił ten film w niecały miesiąc za jedyne 300 tysięcy dolarów. Nowa wersja kosztowała 15 milionów, a za reżyserię wziął się Rob Zombie - ekscentryczny metalowy muzyk znany z krwawego image’u i zamiłowania do stylistyki gore, od jakiegoś czasu próbujący sił jako reżyser makabrycznych horrorów. Zombie na szczęście pamiętał, że w tym czasie "Halloween" doczekał się aż siedmiu sequeli, a pomysł i bohaterowie mocno się zużyli w bezsensownych powtórkach z rozrywki. Z drugiej strony, też na szczęście, nie próbował formuły Carpentera tylko powielić.

Owszem, opowiedział tę samą historię, tyle że zamiast perspektywy nieświadomej zagrożenia ofiary, przyjął punkt widzenia mordercy. W efekcie nakręcił horror biograficzny, trzymający się losów Michaela Myersa, który w wieku lat 10, w dniu święta Halloween przy pomocy noża szlachtuje ojca, starszą siostrę i jej chłopaka, po czym ląduje w psychiatryku pod opieką lekarza Sama Loomisa. Matka Michaela popełnia samobójstwo, a młodsza siostra zostaje adoptowana przez rodzinę z sąsiedztwa. Po 15 latach Myers ucieka i - znów podczas Halloween - powraca do rodzinnego miasteczka, by odnaleźć siostrę.

Ta zmiana punktu widzenia ma tę podstawową wadę, że nieco obniża temperaturę zagrożenia. Szczęśliwie krwawy Rob niewiele czasu stracił na uczłowieczanie swego bohatera i usprawiedliwianie go nadwrażliwością, życiem w dysfunkcjonalnej rodzinie itp. Uczynił zeń zło wcielone z mroczną, wyrwaną z piekielnej otchłani psychiką, wiarygodnie i z mocą huraganu wsączające w oswojony świat. Poza tym nic nowego Zombie nie odkrywa. Z żelazną konsekwencją stosuje reguły slashera, po swojemu doprawiając je do smaku. Tak jak w swoich poprzednich filmach: "Domu tysiąca trupów" i "Bękartach diabła" chętnie i gęsto odwołuje się do klasyki cytowanej wprost albo wprowadzanej w postaci ulubionych ujęć na ekranie telewizora.

Trochę przy tym przesadza z ilością ofiar Myersa, przerabiając "Halloween" na kolejną wariację na temat swej ukochanej "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną", mnoży rozbierane sceny, brutalne gwałty i krwawe masakry nagich dziewcząt zbyt nachalnie, by nie wyglądało to na niezdrową perwersję. Choć jego jatki niewiele mają wspólnego ze stylistyką gore, ogląda się ten nowy "Halloween" zupełnie znośnie. Jest się czego bać, opowiadanie ma swoją logikę, jest świetna muzyka wykorzystująca pamiętny oryginalny motyw plus rockowe kompozycje z epoki, jest wreszcie cała plejada aktorów - twarzowców nadających nawet wtórnym scenom ryt celowej celebracji. Oczywiście wszyscy wiemy, nawet Rob Zombie to pewnie wie, że oryginał był lepszy. Nie zmienia to jednak faktu, że i remake można zobaczyć bez zgrzytania zębami.

Halloween
USA 2007; Reżyseria: Rob Zombie; Obsada: Tyler Mane, Scout Taylor-Compton, Malcolm McDowell, Brad Dourif, Udo Kier, Sheri Moon Zombie; Dystrybucja: Kino Świat; Czas: 109 min; Premiera: 26 października
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj