Dziennik Gazeta Prawana logo

Jose Torres: Wykrzyczeć ból Kubańczyków

5 listopada 2007, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
HABANA BLUESFOT. VIVARTO
HABANA BLUESFOT. VIVARTO/Inne
Młodej sceny muzycznej na Kubie się nie promuje, ale to nie znaczy, że jej nie ma. Nowe pokolenie śpiewa o codziennych problemach, dyskretnie krytykuje władzę - pisze przy okazji premiery "Habana Blues" Jose Torres, perkusista urodzony w Hawanie i lider pierwszej w Polsce orkiestry salsowej.
Nie mogłem się doczekać premiery "Habana Blues”, więc rodzina załatwiła mi kopię filmu "na lewo”. I byłem zachwycony - wreszcie usłyszałem głos nowego pokolenia. Film porusza chyba najważniejszy teraz na Kubie temat: zostać czy wyjechać? W obrazie Benita Zambrano nie chodzi wyłącznie o muzykę, jest ona raczej pretekstem, by pokazać sytuację na Kubie. W tym kraju promowana jest tylko muzyka tradycyjna. Kto gra rap, rock, hip-hop, nie ma szans zaistnieć. Nie znajdzie funduszy na instrumenty, na nagranie płyty czy wyjazd za granicę. I film świetnie to uchwycił: muzycy grający tradycyjną muzykę kubańską nagrywają w studiu, a rock, rap trzeba tworzyć chałupniczymi sposobami w domu.

"Habana Blues” pokazując, w jakiej sytuacji są młodzi muzycy, wprowadza ważny wątek polityczny: jedni próbują wyjechać na kontrakt, a jak to się nie uda, chcą uciekać w nocy jako balsero. Dlatego ten film był bardzo krótko pokazywany w kubańskich kinach. Bo przecież z Kuby nikt nie chce uciekać, a ci, co uciekają, są przeciwnikami rewolucji. Nie można pokazać, że ktoś widzi swoje życie inaczej, że chce się rozwijać.

Młodej sceny muzycznej nie promuje się na Kubie, ale nie znaczy to, że jej nie ma. Jest mnóstwo bardzo dobrych zespołów, które grają rap, hip-hop i najbardziej wybuchowe mieszanki tych gatunków z muzyką tradycyjną. Nowe pokolenie w tekstach ucieka od śpiewania o rewolucji, woli śpiewać o codziennych problemach, w dyskretny sposób krytykując sytuację polityczną. Te zespoły nie grają w dużych salach, na ich koncerty przychodzi grupa wtajemniczonych, może nie intelektualistów, ale osób myślących. Publiczność potrafi odebrać wiadomość, którą muzycy jej przesyłają. Kiedyś był nurt „młodych trubadurów”, którzy śpiewali o rewolucji, o Che Guevarze i całej bandzie, a teraz zaczyna się mówić o braku perspektyw i o bolączkach Kubańczyków. To jest rewelacyjna muzyka, nowoczesna i bardzo światowo brzmiąca.

"Habana Blues” nie pokazuje samego grania i koncertów jak "Buena Vista Social Club”, ale bariery, jakie muszą pokonywać młodzi muzycy na Kubie. Muzyka, która kręci Kubńczyków jest wysokich lotów, ale teksty mówią o głupotach. Co teraz się liczy na Kubie? Muzyka, taniec, alkohol i seks. I o tym śpiewają gwiazdy, by ściągnąć ludzi na koncerty. A nowe kapele mają świetne, wręcz literackie teksty.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj