Aktor, który zagrał ostatnio w filmie "Conan barbarzyńca 3D", pod koniec lat 90. przeżył dwuletnią przygodę z popularnym serialem o ratownikach. Niestety, po jej zakończeniu nikt nie traktował go poważnie.

Reklama

- Cieszę się, że grałem w "Słonecznym patrolu", bo dzięki temu zakochałem się w aktorstwie - opowiada Momoa. - Ten serial równocześnie bardzo mnie skrzywdził, bo nikt nie traktował mnie potem poważnie. Każdy myślał, że aktorzy ze "Słonecznego patrolu" kompletnie nie potrafią grać. Do dziś ciągnie się za mną ta zła sława. No więc przez pięć lat nie mogłem znaleźć sobie agenta ani żadnej porządnej pracy. Rzuciłem wszystko, poszedłem do szkoły, trenowałem, jeździłem po świecie. Kiedy wróciłem, udało mi się zahaczyć w serialu "Gwiezdne wrota: Atlantyda". Czułem się tak, jak gdyby ktoś płacił mi za chodzenie do szkoły.

Rola w tej produkcji przygotowała mnie do "Conana", a ludzie wreszcie zaczęli mnie szanować. Film "Conan barbarzyńca 3D" zagości w polskich kinach już jutro, czyli 19 sierpnia.