Dziennik Gazeta Prawana logo

Niezwykłe zadanie Bogusława Lindy. "To wielka rola"

28 marca 2011, 16:39
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Bogusław Linda
Bogusław Linda/AKPA
1 kwietnia - w przeddzień szóstej rocznicy śmierci papieża Jana Pawła II - na ekrany kin trafi nowy film Macieja Ślesickiego "Trzy minuty. 21:37". W głównych rolach zobaczymy Bogusława Lindę, Pawła Królikowskiego i Krzysztofa Stroińskiego.

9 kwietnia 2005 roku o 21:37 miliony Polaków wyłączyły na trzy minuty światła w swoich domach, aby złożyć hołd zmarłemu tydzień wcześniej Janowi Pawłowi II.

Te trzy minuty stanowią punkt zwrotny w życiu bohaterów filmu: wrażliwy chłopak, który nie potrafi pogodzić się z otaczającą go agresją i sam sięga po przemoc; reżyser, który nie chce już robić filmów; malarz po wypadku uwięziony we własnym ciele oraz ojciec, który stara się chronić synka przed swoją przeszłością. Losy ich wszystkich splotą się w ciągu tych minut.

Sparaliżowanego po wypadku malarza gra Bogusław Linda. Jest to kolejne filmowe spotkanie Ślesickiego z tym aktorem.

"Zrobiliśmy z Bogusławem Lindą kolejny film i podjęliśmy niebezpieczne dla nas obu wyzwanie. Postanowiliśmy obsadzić go w takiej a nie innej roli i zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jest to wyzwanie producenckie, reżyserskie i aktorskie" - mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej Maciej Ślesicki, reżyser i scenarzysta.

"Myślę, że Bogusław wybrnął z tego fantastycznie. Pozbawiłem go wszystkich możliwości interpretacji aktorskiej. Zostawiłem mu tylko oczy i monologi, które dograliśmy. Myślę, że to jest wielka rola i będzie z czasem coraz bardziej doceniana. Jest zupełnie inna niż te, które robiliśmy razem w latach 90." - mówił Maciej Ślesicki i dodał, że wątek reżysera, w którego wcielił się Krzysztof Stroiński, częściowo inspirowany był życiem jego samego.

Według reżysera, każdy z bohaterów filmu ma swoją historię, konkretny problem. To, co ich spotyka, wymusza na każdym z nich radykalne przewartościowania, podejmowanie najbardziej dramatycznych decyzji, zmianę stosunku do otaczającego świata i ludzi. Ich losy przenikają się tworząc sieć wzajemnych relacji.

Mimo że tło filmu stanowi śmierć papieża Jana Pawła II, twórcy nie chcą, by film był kojarzony tylko z papieżem. "To nie jest tak zwany film papieski, czyli nie jest to film, który chce odcinać kupony od papieża. To jest film, który ma zmusić do myślenia. Nie zamierzaliśmy powierzchownie pokazywać historii naszych bohaterów" - powiedział Ślesicki. "Każdy może odbierać ten film inaczej. Niektórzy potraktowali to, jako po prostu trzy historie, które się przenikają, a niektórzy bardzo głęboko się zastanowili nad polskim katolicyzmem i kondycją naszego kraju" - powiedział Ślesicki.

Każdemu z bohaterów poświęcona jest odrębna część filmu. Postacie występujące w jednym wątku, jako główne, w innych pojawiają się, jako drugoplanowe, a wszystkie historie przenikają się, tworząc układankę.

W "Trzy minuty. 21:37" zagrali też m.in.: Agnieszka Grochowska, Marcin Walewski, Modest Ruciński i Lidia Sadowy.

Nagrodzony na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za drugoplanową rolę kobiecą (Agnieszka Grochowska) i debiut aktorski (Marcin Walewski), film Macieja Ślesickiego "Trzy minuty. 21:37", trafi na ekrany kin 1 kwietnia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj