Tradycja bałkańskich smutnych komedii wciąż kusi, by jak Emir Kusturica wpisywać egzystencjalne i historyczne bóle w konwencję śmiechu przez łzy. "Odgrobadogroba" Słoweńca Jana Cvitkoviča to najnowszy dowód na to, że gatunek ów wcale nie wyczerpał swego potencjału i że w ramach rodzajowego obrazka da się zmieścić więcej niż z pozoru może się wydawać.

Reklama

Cvitkovič zabiera nas w magiczno-naturalistyczny bałkański mikrokosmos, a przy okazji odważnie przekracza jego granice. Przenosimy się do prowincjonalnej wioski gdzieś w słoweńskim regionie Karst. Zaludnia ją cała galeria cudownie kolorowych ekscentryków z problemami. W centrum mamy pogrzebowego mówcę Pero wyciskającego łzy z uczestników każdej ceremonii i salwy śmiechu z widzów. To wokół niego krąży cała reszta. Ojciec, który po śmierci matki stracił ochotę do życia i na bardzo wymyślne sposoby próbuje popełnić samobójstwo. Siostra Vilma z synkiem i brutalnym mężem. Głuchoniema Ida żyjąca we własnym świecie i zakochany w niej Šuki, najlepszy przyjaciel Pero, spędzający życie na dopieszczaniu starego samochodu. Sam Pero też się zresztą zakochuje - w ślicznej Renacie. Tyle że jest zbyt nieśmiały, by pozwolić sobie na coś więcej niż odprowadzenie jej do domu.

I tak się tu toczy sielskie anielskie życie z absurdalnym kolorytem, uroczą dezynwolturą, dowcipem kontrastującym wszystko ze wszystkim i nieśpiesznym poszukiwaniem jasnej strony życia. Do czasu, gdy Pero w końcu odważy się na coś więcej z Renatą. Gdy jego ojciec wreszcie zrobi sobie krzywdę. Gdy Ida rozpali namiętności w wioskowych opryszkach. I gdy mąż Vilmy ostatecznie dorobi się guza. Wtedy czarna komedia zupełnie niepostrzeżenie zamienia się w białą tragedię, a raz uruchomionej lawiny nieszczęść nie da się już zatrzymać. Przybywa więc grobów na cmentarzu, a Pero ma masę roboty.

Na takich zmianach tonu i nastroju poległo już wielu, jednak ryzykowna wolta w wykonaniu Cvitkoviča jest prawdziwym majstersztykiem. Ciężar mrocznych tajemnic, drzemiącego w idyllicznych wioskowych zakamarkach okrucieństwa nie przytłacza, a jedynie wytrąca z beztroskiego błogostanu. Atmosfera gęstnieje, każdy kolejny kadr jest ciemniejszy od poprzedniego, śmiech zamiera na ustach, ale w zupełnie alchemiczny sposób czerń nie zasnuwa bieli ani nawet nie zamienia jej w szarość.

Cvitkovič snuje swe wątki, nanizując na nić groteskowy rodzinny dramat, biblijną przypowieść, symboliczne sensy i racjonalną przyziemność. I mimo oporu udaje mu się utrzymać opowieść w ryzach. Aż do przepięknego finału, w którym komedia, dramat, horror, magia i naturalizm splatają się w misterny patchwork z wyszytą barwną refleksją nad wielokształtem życia.



Odgrobadogroba
Słowenia/Chorwacja 2005; Reżyseria: Jan Cvitkovič; Obsada: Gregor Baković, Drago Milnović, Sonja Savić, Mojca Fatur; Dystrybucja: Vivarto; Czas: 103 min Premiera: 31 sierpnia