Dziennik Gazeta Prawana logo

"Filmy, tak jak życie, nie zawsze są zrozumiałe"

13 października 2007, 16:31
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W rozmowie z DZIENNIKIEM David Lynch zdradza wiele szczegółów związanych z jego najnowszą produkcją, kręconym w Łodzi filmem "Inland Emipre".
Część krytyków nazwała pański najnowszy film "Inland Empire" najbardziej skomplikowanym pana dziełem. Czyżby nie zależało panu na tym, by widzowie rozumieli pana filmy?

Wiem, że moje kino nie jest łatwe w odbiorze, ale chodzi mi o coś więcej. Mój film jest jak życie. Życie też nie zawsze jest zrozumiałe. Choć sceny filmowe jak wydarzenia z naszego życia wydają się nie mieć sensu, to w końcu układają się one w jakąś logiczną całość. Każdy musi powołać się na intuicję i odebrać ten film jako przygodę ze sztuką. Chcę, żeby widz wracał do "Inland Empire", by zgłębić i zinterpretować jego najmroczniejsze tajemnice. Nie można go pojąć uniwersalnie. Każdy widz zrozumie ten film w inny sposób. Mnie taka zabawa z widzem fascynuje. Lubię grzebać w jego podświadomości, myślach. Myślę, że mógłbym być psychiatrą.

Czy jest to rodzaj gry czy manipulacji emocjami widza?

Nie prowadzę żadnej gry. Interpretacja moich filmów powinna być subiektywna. Zresztą słyszałem, że wiele z historii z moich filmów jest bardziej zrozumiałych dla dzieci niż dorosłych. Pewnie dlatego, że dzieci bardziej poddają się intuicji. Dorośli wytyczają sobie pewne granice. Ciekawe, że w śnie nie ma tych granic, człowiek wtedy poddaje się bezgranicznie sile podświadomości.

Podświadomość to podłoże świata snów.

Lubię logikę snów. Kino może mówić o abstrakcjach, o snach. Zazwyczaj jednak swoich snów nie pamiętam. Nigdy nie zrobiłbym z nich filmu, ponieważ nie kontroluję swego snu, a ja lubię mieć nad wszystkim kontrolę. Lubię zanurzać się w świecie magii, ale tym stworzonym przeze mnie. W świecie, który sam wybrałem i w którym wszystkim kieruję.

Podobno nie pisze pan scenariusza do filmu. Jak rodzi się zatem fabuła?

Scenariusz powstaje w trakcie kręcenia filmu. Uważam, że opowiadana historia nie musi mieć wstępu, rozwinięcia i zakończenia. Dzięki temu nagle zmieniam gatunek, na przykład z dramatu powstaje komedia. Fabuła to tylko jedna z części składowych, a nie wartość nadrzędna, do której trzeba wszystko dostosować. Nie tworzę filmu scena po scenie tak jak inni reżyserzy. Jednak staram się, by wszystkie elementy w końcu ułożyły się w całość. Przede wszystkim zanurzam widza w rzeczywistość, o której on nic nie wie. To pozwala mu na swobodną interpretację tego, co zobaczył.

A jak na taką sytuację reagują aktorzy?

Traktuję to jako pracę zespołową. Aktorzy na planie zaczynają pytać, rozmawiać, pojawiają się pomysły. A nie wolno walczyć ze swoimi pomysłami. Należy zawsze za nimi podążać, a one same wskazują drogę. Twórca powinien być wierny swojemu pomysłowi. Z czasem układają się w historię, która mnie fascynuje. Ważne są też drobiazgi, na przykład martwe przedmioty: pierścionek, naszyjnik, książka. To też moi aktorzy. Lubię skupiać na nich uwagę widza, żeby dokładnie obserwował to, co się z nimi dzieje na ekranie. Poprzez przedmioty buduję całą historię. Wielkie znaczenie ma też dla mnie muzyka; ważne jest, jaka znajdzie się w filmie. Sam dobieram ścieżki dźwiękowe do moich filmów, mam świadomość, że dzięki muzyce obraz na dłużej pozostaje w pamięci widza.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj