Dziennik Gazeta Prawana logo

Krwawe widowisko bez scenariusza

13 października 2007, 15:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Historia w "Tropicielu" jest tylko atrakcyjnym tłem dla fikcyjnej opowieści pozbawionej psychologicznej głębi. Szkoda, że twórcy tego krwawego widowiska nie skorzystali z możliwości scenariusza. I powstała karykatura "Misji".

Film bazuje na teorii, że zanim do Ameryki Północnej dotarł Kolumb, kilka stuleci wcześniej zrobili to Wikingowie. Wpisuje się w nurt wielkich widowisk kostiumowych w stylu "300" czy "Apocalypto", a więc obrazów, w których fakty historyczne traktuje się z dużą nonszalancją.

Wrak jednego ze statków Wikingów znajdują Indianie, w nim zaś kilkunastoletniego chłopca. Sierota zostaje przygarnięty przez wodza i wychowany na indiańskiego wojownika. Nazywany jest Duchem. Tu fabuła dokonuje skoku w czasie. 15 lat później indiańska wioska zostaje spustoszona przez Wikingów. Giną przybrani rodzice i siostra Ducha. Krzepki mężczyzna oczywiście postanawia ich krwawo pomścić. A że mieczem wywija nie gorzej od Conana Barbarzyńcy, robi to nader chętnie.

Wielbiciele kostiumowej odmiany kina akcji na pewno nie będą rozczarowani. Film ma tempo (choć z napięciem gorzej), a sceny walk i pogoni zostały rozegrane na tle malowniczych plenerów Kanady. Wytrawny widz nie da się jednak oszukać: w "Tropicielu" Nispela liczy się wyłącznie akcja i potężna dawka adrenaliny. Film obfituje w sceny krwawe i brutalne. Trudno się dziwić, w końcu reżyser lubi takie drastyczne kino - wcześniej nakręcił remake "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną".

I to wszystko. Brak tu jakiejkolwiek zabawy w niuanse psychologiczne, postaci są z gruba ciosane i pokazane jednowymiarowo. Nawet w przypadku głównego bohatera nie ma mowy o wewnętrznych sprzecznościach, a przecież temat filmu - wychowany przez Indian Wiking, który zabija swoich współplemieńców - taką możliwość wręcz narzucał. Grający Ducha Nowozelandczyk Karl Urban (Eomer z "Władcy Pierścieni") nie miał więc trudnego zadania aktorskiego. Wystarczyło, że popracował nad bicepsami, które zresztą z dumą eksponuje przez większość filmu.

Scenarzysta nie wykorzystał także możliwości, jakie dawało zderzenie dwóch różnych kultur - Indian i Wikingów. Co gorsza, obie zostały potraktowane w sposób wręcz karykaturalny. Wszystko zgodnie ze stereotypem funkcjonującym w kinie anglojęzycznym od czasów "Tańczącego z wilkami" Kevina Costnera. Indianie sportretowani są jako szlachetni i dumni wojownicy, którzy szanują przeciwnika i żyją w harmonii z naturą. A Wikingowie to banda prymitywnych i krwiożerczych oprawców, którzy z lubością mordują bezbronne kobiety i dzieci.

Trudno powiedzieć, gdzie podziała się ich cywilizacja, ich sztuka nawigacji morskiej (przepłynęli przecież ocean!), ich zwyczaje? Wikingom z "Tropiciela" bliżej do bezmyślnych orków z filmowego "Władcy Pierścieni" niż do prawdziwego plemienia, które fascynuje historyków do dziś.


"Tropiciel"
(Pathfinder); USA/Kanada, 2007; Reżyseria: Marcus Nispel; Obsada : Karl Urban, Moon Bloodgood, Russell Means, Clancy Brown, Ralf Moeller; Dystrybucja: Imperial-Cinepix; Czas: 100 min; Premiera: 1 czerwca

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj