Jest piękna, to nie ulega kwestii. Młoda aktorka, studiowała na jednym roku z Karoliną Gruszką i Maćkiem Bosakiem. Na brak zajęć nie narzeka: pojawia się na planie "Złotopolskich", gościnnie występuje na deskach teatru Syrena, Ateneum, Studio Buffo, scena Teatru Dramatycznego też nie jest dla niej obca. Telewidzowie znają ją także dzięki serialowi "Odwróceni" w TVN, a niedługo także będą mogli ją podziwiać w "Tajemnicy twierdzy szyfrów" w TVP1.

Reklama

Ale Ania ma też swoje tajemnice - smutne…, ale nie tylko. "Moja mama chorowała poważnie od kilku miesięcy i wszyscy, czyli tata, mój starszy bat i ja, wiedzieliśmy, że to się stanie. Kiedy na trzy tygodnie przed śmiercią mama pojechała do szpitala, tata powiedział, że ona nigdy już do nas nie wróci" - wyjawia Ania w wywiadzie dla "Vivy!".

Aktorka miała wtedy dziewięć lat i - jak sama przyznaje - niewiele pamięta z tamtego okresu. "Chciałam zapomnieć, żeby nie cierpieć. Bardzo wiele zapomniałam i do dziś zapominam z łatwością. Szkoda, że nie tylko rzeczy złe, ale i te dobre" - mówi dwutygodnikowi "Viva!".

Na szczęście życie Ani, po wielu niezbyt miłych zakrętach, wyszło na prostą. Ma ukochanego u swego boku - są (z małą przerwą) parą jeszcze z czasów liceum.

"Maciek zna mnie jeszcze sprzed szkoły teatralnej. Był ze mną, kiedy zdawałam na studia, kiedy stawiałam pierwsze kroki w zawodzie" - mówi Ania. "Rok temu zaręczyliśmy się. Tak, weźmiemy ślub, ale jeszcze nie wiemy, kiedy. Jesteśmy ze sobą ponad siedem lat. Maciek naprawdę mnie oswoił. Jak Mały Książę liska. Trochę mu to zajęło. Ale teraz jestem jego".